Inwestor „Centrum Południowego” we Wrocławiu rozpoczął drugi etap budowy. Po planowanych w tym miejscu wieżowcach nadal jednak nie ma śladu i nie ma dobrych wieści: wygląda na to, że budowa tzw. wrocławskiego Manhattanu pozostanie tylko w planach.

Panorama Wrocławia ze Sky Tower – z wysokości 200 metrów nad ziemią – robi duże wrażenie. – Jak jest dobra pogoda, to widać Śnieżkę, która jest dokładnie 98 km od miasta w linii prostej – opowiada Marcin Szymański, przewodnik miejski po Wrocławiu.

Jeszcze dziesięć lat temu wydawało się, że na działce przy ul. Powstańców Śląskich wyrośnie przynajmniej kilka drapaczy chmur, z których będzie można podziwiać panoramę miasta. – Tu miały być wysokie wieżowce – od 30 pięter. Tak wysokie jak Sky Tower. Miało być pięć takich wysokich „punktowców” – wspominają okoliczni mieszkańcy.

– W trakcie przygotowań do konkursu i uwarunkowań dla tego terenu uważaliśmy, że to dobre miejsce na to, by powstał tzw. wrocławski Manhattan – tłumaczy Piotr Fokczyński, architekt miejski.

Wieżowce miał wybudować inwestor – firma Grupo Prasa. W tzw. międzyczasie przyszedł jednak kryzys finansowy. Zamiast wieżowców powstał przeciętnej wielkości budynek mieszkalny. Niedawno zaczęły się prace przy drugim etapie inwestycji. Według urbanistów oczekiwania co do wrocławskich drapaczy chmur od początku były na wyrost.

– Wrocław jest średniej wielkości europejskim miastem. Urokliwym, pięknym, ale miastem średniej wielkości. Leży w trójkącie między Warszawą, Berlinem a Pragą, które są predestynowane do tego, by przyciągać siedziby bardzo dużych, bogatych firm i takie firmy mogą pozwolić sobie na budowanie wysokich wieżowców, ponieważ to są budynki bardzo drogie – zauważa Paweł Karpiński z Towarzystwa Urbanistów Polskich.

„Uważaliśmy, że to dobre miejsce na to, by powstał tzw. wrocławski Manhattan” Piotr Fokczyński, architekt miasta Wrocławia Dziś działka zwana czasem „największą łąką w centrum miasta w Polsce”, zamiast wrocławskiego Manhattanu, pełni funkcję dzikiego parkingu. – Jest plac, ludzie stają – proste. Ja tu do banku przyjechałem – słyszymy od pana Mateusza, który zaparkował w tym miejscu.

Co dalej z tym rejonem miasta? Zamiast wieżowców wyrosną tu budynki biurowe firm Skanska i Echo Investment. Urzędnicy przekonują, że funkcjonalność i estetyka tego miejsca w końcu się poprawi. – Będziemy mieli wypełniony cały ciąg – od ul. Powstańców Śląskich stworzymy naprawdę dobrą aleję i to aleję, która będzie żyła, dlatego że partery tych budynków będą przeznaczone na handel – zapewnia Fokczyński.

Działka przy ul. Powstańców Śląskich to nie jedyne miejsce, gdzie miały wyrosnąć wieżowce, po których dziś nie ma śladu. Takie plany były choćby w rejonie pl. Jana Pawła II czy na Przedmieściu Oławskim. Wrocławski sen o wieżowcach na razie pozostaje tylko snem. Choć drapacze chmur nadają miejskiej panoramie charakteru metropolii, ważniejsze jest jednak to, co na ziemi. Zabudowa niekoniecznie musi być wysoka. Ważne, by była dobra i służyła mieszkańcom.