Nie milkną echa wczorajszej strzelaniny przy ul. Żytniej we Wrocławiu. Policja apeluje do świadków, by zgłosili się na komisariat i pomogli w ustaleniu okoliczności zdarzenia. Funkcjonariusze mieli znaleźć na miejscu łuski po kulach. Ale kto, do kogo i dlaczego strzelał? Tego nie wiadomo.

Pięć, sześć strzałów, chwila cisza i kolejny strzał. To usłyszeli mieszkańcy budynków przy ul. Żytniej, teraz nie śpią spokojnie. – Słyszałam, że strzelali i że to porachunki gangów – usłyszeliśmy na miejscu.

Strzały padły w nocy z wtorku na środę. Na jednym z zaparkowanych samochodów o 5:00 rano właściciel odkrył ślady po kuli, która przeszyła auto na wylot. – To było między godz. 23:00 a 23:30. Tak mówią świadkowie. Nie wiem czy to widzieli, ale słyszeli jakieś strzały – opowiada nam właściciel samochodu. – Może miałem szczęście, że stało tu to auto, a nie drugie. Mogłoby wtedy dojść do wybuchu, bo to było gdzieś na wysokości zbiornika paliwa – dodaje po chwili.

– Słyszałam straszne huki, ale już nie wstawałam, bo to było dosyć późno. Było ciemno, ok. godz. 23:00 – 24:00, ale sobie myślę, że może to jacyś chłopcy, bo czasami tutaj strzelają – zastanawia się Anna Szubert, mieszkanka ul. Żytniej.

Policję wezwali właściciele uszkodzonego samochodu. Twierdzą, że na miejscu najprawdopodobniej udało się znaleźć łuski z broni krótkiej. – Działania, które wczoraj policjanci prowadzili na miejscu, trwały kilka godzin. Było to przede wszystkim zabezpieczenie miejsca zdarzenia, wydzielenie strefy, a także wykonanie szczegółowych oględzin – informuje asp. sztab. Łukasz Dutkowiak z wrocławskiej policji.

Mieszkańcy nie ukrywają, że teraz nie czują się bezpiecznie na własnej ulicy. – W nocy ludzie nie wychodzą z domów. W życiu bym nie wyszła, naprawdę jest groźnie, tu są obcy ludzie – opowiada mieszkanka okolicy.

Funkcjonariusze ze względu na dobro śledztwa nie ujawniają szczegółów sprawy i proszą świadków zdarzenia o informacje na temat okoliczności, w jakich doszło do strzelaniny.