Po dokładnie czterech miesiącach czekania piłkarze Śląska Wrocław odnieśli zwycięstwo w Lotto Ekstraklasie. Wojskowi pokonali w niedzielę Sandecję Nowy Sącz po golu Mateusza Cholewiaka. Zawodnicy Tadeusza Pawłowskiego ostatni triumf w krajowych rozgrywkach odnieśli w grudniu w meczu przeciwko Jagiellonii.

Buksa Bohaterem Szczecina. Pogoń bliżej utrzymania

Spotkanie fantastycznie rozpoczęło się dla Śląska, który wyszedł na prowadzenie nim minęło 50 sekund. Prawą stroną przedarł się Jakub Kosecki, dograł w pole karne do Michała Chrabka, który nie trafił w piłkę, ale ta trafiła do nadbiegającego Mateusza Cholewiaka. Lewy obrońca gospodarzy huknął od razu z lewej nogi i Michał Gliwa był bez szans.

W tym momencie wszystkie założenia taktyczne Sandecji legły w gruzach, bo nie mając już nic do stracenia została zmuszona do ataku. Groźnie na bramkę Jakuba Słowika, który rozgrywał setny mecz w ekstraklasie, strzelał Pawlo Ksionz, ale najlepszą okazję miał Damir Sovsic. Po prostopadłym podaniu zawodnik gości znalazł się sam na sam z bramkarzem Śląska, lecz zamiast do siatki trafił w słupek.

Emocji nie brakowało w ostatnich 20 minutach. Najpierw w polu karnym gości padł Michał Chrapek, ale po wideoweryfikacji sędzia nie dopatrzył się żadnego przewinienie piłkarza rywali. Pomocnik Śląska musiał jednak zejść z boiska, bo uraz okazał się poważny.

Kilka chwil później wrocławianie grali w dziesiątkę. Sito Riera wślizgiem zaatakował jednego z piłkarzy gości, arbiter odgwizdał przewinienie i pokazał żółtą kartkę zawodnikowi gospodarzy. Ponieważ było to drugie upomnienie Hiszpana, musiał udać się do szatni.

W niedzielę we Wrocławiu zmierzyły się drużyny, które w tym roku jeszcze w lidze nie wygrały. Czarną serię przerwał Śląsk triumfując po raz pierwszy od czterech miesięcy i oddalając się w ten sposób od strefy spadkowej. Sandecja jest natomiast coraz bliżej pierwszej ligi.

.