Rzeka Oława została zanieczyszczona, jak twierdzą mieszkańcy Strzelina, przez miejscową cukrownię. Cukrownia broni się przed zarzutami. Zdaniem jej dyrektora źródłem zanieczyszczeń są nawozy z okolicznych pól uprawnych. Sprawa jest poważna, bo rzeka też stanowi źródło wody pitnej dla Wrocławia.

Woda w rzece Oława w Strzelinie zawsze była przejrzysta. Teraz cuchnie, jest mętna. Mieszkańcy miasta zaalarmowali urzędników i media. – Nie chciałbym być w roli wrocławian, ale niech zobaczą, co piją – mówi Roman Rogowski, który napełnił mętną wodą słoik.

Oława jest ważna. Stanowi jedno ze źródeł wody pitnej dla Wrocławia. A źródłem zanieczyszczeń, zdaniem mieszkańców Strzelina, ma być miejscowa cukrownia. – Zanieczyszczenie, z którym mamy do czynienia, jest najprawdopodobniej wynikiem oczyszczania stawów w wyniku produkcji buraka cukrowego. Żeby oczyścić stawy, cukrownia odprowadzała te nieczystości do rzeki – twierdzi Tomasz Mondrzejewski.

Nieczystości odstraszają spacerowiczów, którzy korzystają z parku w Strzelinie, i wędkarzy, którzy nad rzeką nie mają już czego szukać – alarmują mieszkańcy. – Wystąpiliśmy o zarybienia tej rzeki. 250 tys. metrów miętusa zostało wpuszczonych. I nie wiem czy coś w ogóle zostało z tego. Aż się płakać po prostu chce – dodaje Zygmunt Bobrowski.

– Jesteśmy niewinni – odpiera zarzuty dyrektor cukrowni w Strzelinie. W zakładzie działa nowoczesna oczyszczalnia ścieków, a nieczystości nie są odprowadzane do Oławy. – Mamy cały system oczyszczania ścieków, a oczyszczamy je w 100%. Woda jest oczyszczona, odprowadzana w kierunku rzeki Ślęzy – zapewnia Wojciech Wąs z Südzucker Polska, dyrektor naczelny cukrowni „Strzelin”.

Zdaniem dyrektora woda jest zanieczyszczona, bo spływają do niej nawozy z okolicznych pól uprawnych. Mieszkańców takie argumenty nie przekonują. Poprosili o pomoc Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu. – Pobraliśmy próby z rzeki Oławy oraz próby osadu, który zgromadzony był na dnie rzeki w kilku punktach i obecnie czekamy na wyniki analiz – informuje Tomasz Mądrecki z WIOŚ.

Wyniki będą znane za kilka dni. Wtedy ostatecznie okaże się, co jest źródłem zanieczyszczenia rzeki. Wtedy będzie można też ustalić, kto za to odpowiada.