Znów głośno zrobiło się o niepublicznym przedszkolu w Głogowie. Właściciel placówki niespodziewanie rozwiązał jedną z grup i miejsce w placówce straciło 24 dzieci. Problem dotyczy tej samej grupy, w której na początku marca prokuratura postawiła opiekunce zarzut znęcania się nad niepełnosprawnym podopiecznym. Według śledczych, którzy badają sprawę, nauczycielka przywiązywała chłopca do krzesła oraz zaklejała mu usta taśmą.

O rozwiązaniu grupy rodzice dowiedzieli się w poniedziałek po południu, podczas spotkania w przedszkolu. Paweł Chruszcz, którego syn także stracił miejsce, podejrzewa, że chodzi o rewanż. To rodzice poskarżyli się wcześniej na opiekunkę, oni także poprosili kuratorium o przeprowadzenie kontroli w przedszkolu, która właśnie jest w toku.

Z dnia na dzień miejsce w placówce straciło 24 dzieci, z których część jest niepełnosprawna. „Zielone Przedszkole” jest placówką niepubliczną. Jego właściciel otrzymuje od miasta tzw. subwencję oświatową. W ubiegłym roku wyniosła ona ponad 2,2 mln zł, z czego 1,5 mln przeznaczono na opiekę nad dziećmi niepełnosprawnymi. Lokalny samorząd ma jednak niewielki wpływ na placówkę – może tylko kontrolować wydatkowanie subwencji i do tej pory nie było do tego zastrzeżeń.

Pomoc dzieciom i ich rodzicom w znalezieniu miejsca w innych placówkach zadeklarował prezydent Głogowa. W tej sprawie w ratuszu interweniowali także przedstawiciele kuratorium. Chęć przejęcia całej grupy przedszkolaków zadeklarowało inne niepubliczne przedszkole w Głogowie. Po południu odbyło się w tej sprawie spotkanie z udziałem prezydenta miasta. Od jutra do nowej placówki trafią pierwsze dzieci.