Mrożąca krew w żyłach historia doktora Frankensteina, tym razem z przymrużeniem oka, to propozycja Capitolu na Walentynki. Na scenie kilkudziesięciu artystów, orkiestra na żywo i dużo cierpkiego humoru. Spektakl wraca na afisz po kilkuletniej nieobecności.

Doktor Frankenstein i stworzone przez niego Monstrum mają dziś 200 lat. Nie sposób wyliczyć wszystkich filmów, komiksów i sztuk, które powstały na podstawie powieści.

W spektaklu widać inspiracje przedwojennym filmem grozy, twórcy sięgają też po estetykę niemieckiego ekspresjonizmu. – Czyli tych efektownych zamaszystych gestów, takiego grubego grania, które dzisiaj już ewidentnie ma dla mnie taki komediowy wymiar, stąd przyjęcie konwencji komedii, ale czarnej komedii – tłumaczy reżyser musicalu Wojciech Kościelniak. – Forma jest taka właśnie Burtonowska. Najpierw, gdy zaczynaliśmy prace, próbowaliśmy robić to tak na poważnie, na prawdziwo. I samo nam tak wytworzyło, właściwie Wojtek to wytworzył poprzez obserwację, żeby to jednak było takie komiksowe – dodaje aktorka Justyna Szafran.

Musical premierę miał 7 lat temu. Gdy Capitol był w remoncie, artyści grali w Centrum Kongresowym. Teraz spektakl wraca w nowej odsłonie – z muzyką na żywo, nowymi kostiumami i rozwiązaniami technicznymi.

Na luty większość biletów już sprzedano, ale spektakl wróci na afisz w kwietniu.