We Wrocławiu powstała pierwsza na Dolnym Śląsku przychodnia oferująca kompleksowy program pomocy osobom z problemami widzenia. W Polsce co trzeci niepełnosprawny to osoba niedowidząca. Problem dotyczy blisko 2 milionów osób. Zdarza się, że chorzy ślepną nagle, z dnia na dzień stają się całkowicie zależni od innych.

To nie jest koniec świata, to początek nowej drogi – taką informację podczas pierwszej wizyty otrzymują pacjenci przychodni przy ulicy Kamiennogórskiej we Wrocławiu. Potem jest tylko lepiej. Pan Tadeusz Puchała cierpi na zwyrodnienie barwnikowe siatkówki. To choroba genetyczna, która powoduje nieodwracalną utratę wzroku. Do wrocławskiej przychodni przyjechał aż z Kołobrzegu. Choroba zaczęła się 2 lata temu, dziś pan Tadeusz nie może już funkcjonować samodzielnie. Ma nadzieję, że wrocławscy specjaliści pokażą mu jak radzić sobie na co dzień.

Uczymy chorych jak operować kontrastami, jak pieniądze rozpoznawać, wodę gorącą – tłumaczy Aleksandra Busse. Pani Aleksandra wie co mówi. Sama cierpi na chorobę genetyczną wzroku.

Komputer i telefon może być udźwiękowiony, czyli osobie z dysfunkcją wzroku urządzenie przeczyta potrzebne informacje. Równie ważne jest dobranie odpowiednich filtrów do okularów i chodzenie z białą laską. Dziś pan Tadeusz miał pierwszą lekcję.

O poradni wie niewielu pacjentów i lekarzy. Szkoda, bo wizyty finansuje NFZ. Tymczasem osób, które tracą wzrok, jest coraz więcej.