Defibrylator na ratunek. W Oleśnicy już dziewięć urządzeń jest dostępnych w miejscach publicznych przez cały tydzień, przez całą dobę. Bo jeśli go użyjemy, szansa na uratowanie człowieka wzrasta kilkudziesięciokrotnie.

Utrata przytomności, brak oddechu, zatrzymanie akcji serca. Dzwonimy po karetkę, rozpoczynamy masaż serca i wykorzystujemy defibrylator – to „łańcuch życia”. – Nigdy swoimi uciskami klatki piersiowej nie jesteśmy w stanie zastąpić naturalnej pracy serca. Jest to możliwe w przypadku wstrząsów elektrycznych, co zapewnia defibrylator zewnętrzny – informuje Joanna Rutka, wiceprezes stowarzyszenia „Służby ratownicze”.

To niewielkie, przenośne, proste w obsłudze urządzenie może uratować życie. Jeśli nie zrobimy nic poza wezwaniem pogotowia, pacjent ma tylko od 2 do 3% szans. Jeśli rozpoczniemy masaż serca, od 8 do 9%. – Samo podłączenie automatycznego defibrylatora zewnętrznego już te szanse zwiększa do 75% – dodaje Tomasz Krawczak, prezes stowarzyszenia.

W Oleśnicy urządzenia są dostępne dla wszystkich przez całą dobę. Są w dziewięciu punktach – na budynkach urzędów, szkoły, hali sportowej. Z każdego miejsca w mieście można do nich dotrzeć w ciągu dziesięciu minut.

– Często w urzędach urzędnicy zamykają je. Są w zakładach pracy i bardzo często nie są dostępne dla wszystkich mieszkańców. My staraliśmy się, żeby dostępność była przez cały dzień, przez całą noc – niezależnie od godzin otwarcia tych instytucji – zauważa Krawczak.

W marcu na dworcu kolejowym we Wrocławiu błyskawiczna reakcja podróżnych i pracowników ochrony uratowała życie starszemu mężczyźnie. Defibrylatora użyto wczoraj w Bierutowie, w zeszłym roku – w Oleśnicy. – Nieprzytomny pan leżał na ulicy i użyłam wtedy defibrylatora, który pomógł przywrócić funkcje życiowe. Tak że przekonałam się, jak bardzo to jest pomocne, gdy nie ma karetki – mówi Marta Kubiak ze stowarzyszenia.

Pierwszej pomocy nie trzeba i nie wolno się bać. Tu liczy się czas. Urządzenie krok po kroku mówi, co należy zrobić. Wystarczy odkleić elektrody i przykleić tak, jak zostało pokazane na rysunku. Służby ratownicze przekonały mieszkańców Oleśnicy: pięć najnowszych urządzeń sfinansowano z budżetu obywatelskiego. – Pieniądze były przeznaczone na zakup defibrylatorów, na przygotowanie kampanii promocyjnej, oznaczenie tych urządzeń. To wszystko już działa – zapewnia Michał Kolaciński, burmistrz miasta.

Nagłe zatrzymanie krążenia dotyka w Polsce ok. 40 tys. osób rocznie. Na rozpoczęcie udzielania pierwszej pomocy są tylko cztery minuty.