Protestuje załoga Poczty Polskiej. W pikiecie przed wrocławskim dworcem wzięło udział ponad 60 pracowników, a podobne manifestacje odbyły się w innych miastach Polski. Załoga domaga się podwyżki i premii za pracę w święta.

3200 zł brutto, czyli niewiele ponad 2 tys. zł netto, chcą zarabiać pracownicy Poczty Polskiej we Wrocławiu. Od ponad roku bezskutecznie domagają się tysiąca złotych podwyżki. Dzisiejszy protest listonoszy był czwarty w tym roku.

Praca pięć dni w tygodniu po 8-12 godzin. Bez względu na pogodę z torbą pełną listów. Dziennie listonosz pokonuje od 5 do 10 km. Ale jak mówi jeden z listonoszy, który ze względu na strach przed utratą pracy wolał pozostać anonimowy, praca często wykracza poza jego obowiązki. – Od godziny 7 rano przychodzę, odbieram listy i sortuję, a nie powinienem tego robić. Wykonuję dodatkową pracę, za którą nikt mi nie płaci.

Miesięczne wynagrodzenie pracowników Poczty Polskiej we Wrocławiu wynosi ok. 2300 zł brutto i jest zbliżone do płacy minimalnej.

Przedstawiciele Poczty Polskiej we Wrocławiu nie chcą wypowiadać się na temat sytuacji ich pracowników. Z przesłanego przez rzecznika prasowego pisma wynika, że Poczta dąży do tego, by minimalna płaca na Poczcie Polskiej była na poziomie średniej krajowej. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy wynagrodzenie zasadnicze najmniej zarabiających pracowników Poczty Polskiej wzrosło o 520 zł.

Kilka dni temu związki zawodowe podpisały porozumienie z Pocztą dotyczące podwyżki dla pracowników. Ma ona wynosić od 100 do 120 zł miesięcznie. – Te wynagrodzenia wzrosły już w tym roku o ponad 500 zł, czyli łącznie będzie to podwyżka w granicach 600 zł. Oczywiście biorąc pod uwagę z jakiego pułapu oni startują i jaką pracę wykonują to śmiało można powiedzieć, że te wynagrodzenia są zadawnione – mówi Kazimierz Kimso, przewodniczący Regionu Dolny Śląsk „NSZZ Solidarność”.

Tymczasem kolejki i mała liczba czynnych okienek to pocztowa codzienność. Na poczcie nie ma kto pracować. – Jak to się mówi, na poczcie swoje trzeba odstać! – podsumowuje Justyna Mencel, mieszkanka Wrocławia.

Jeżeli pracownicy Poczty Polskiej nie dostaną podwyżki wynoszącej 1000 zł nie wykluczają dalszych protestów po Nowym Roku.