Kiedyś jedna z wizytówek Wrocławia, dziś obraz nędzy i rozpaczy. Wzgórze Partyzantów wraca do miasta. Sąd Apelacyjny podzielił dziś zdanie pierwszej instancji i unieważnił umowę na wieczyste użytkowanie ze spółką Retropol. Teraz sami przywrócimy temu miejscu dawny blask – obiecują władze miasta.

Sąd Apelacyjny nie znalazł podstaw do zmiany rozstrzygnięcie, apelację oddalono – powiedziała sędzia Małgorzata Lamparska. Ten wyrok kończy trzyletnią batalię o odzyskanie Wzgórza Partyzantów. Wrocławski magistrat może planować prace remontowe.

Ratunek dla tego miejsca jest potrzebny natychmiast. Spółka Retropol, która przejęła Wzgórze Partyzantów w użytkowanie wieczyste 27 lat temu, doprowadziła je do kompletnej ruiny. Dlatego sąd dziś umowę unieważnił. – Doszło do naruszeń obowiązków umownych i ustawowych obciążających użytkownika wieczystego, nie zrealizowano celu umowy – wymieniała sędzia Małgorzata Lamparska. A cel był ambitny – firma obiecywała przywrócić Wzgórzu przedwojenny blask. To znów miała być jedna z wizytówek miasta. A jest jak jest – ruina. Mimo to firma jak lew walczyła, by Wzgórza Partyzantów miastu nie oddawać.

Kompleks budynków na Wzgórzu Partyzantów powstał 150 lat temu. To dzieło Adolfa Liebicha. Wrocławski bogacz chciał uczcić wielką inwestycją pamięć swojego brata. Wydał tyle, ile wynosiły dwa roczne budżety miasta. Potem... oddał wzgórze mieszkańcom. Dziś urzędnicy zapewniają, że zrobią tak samo.