Kilkudziesięciu mieszkańców ulic Ślicznej i Zaułka Rogozińskiego protestowało przed Urzędem Wojewódzkim we Wrocławiu. Lokatorzy dawnych mieszkań zakładowych chcą powołania specjalnej komisji, na wzór warszawskiej, zajmującej się dziką reprywatyzacją. W 1999 roku bez ich wiedzy mieszkania zostały sprzedane prywatnym właścicielom. Ci zaczęli podnosić czynsze i eksmitować mieszkańców.

Lokatorzy kilku bloków przy ulicach Ślicznej i Zaułka Rogozińskiego przynieśli ze sobą transparenty z hasłami: „Oddajcie skradzione mieszkania” i „Żądamy komisji”. Jak mówią zostali zmuszeni do wyjścia na ulice, bo grożą im eksmisje. – Jak trzodę chlewną nas sprzedali. Po prostu to jest niewyobrażalne. Nie informując nas w ogóle, że nas sprzedają – wspomina Irena Brzozowska, mieszkanka ulicy Ślicznej.

Stawki czynszu komercyjnego, sięgają 32 zł za metr kwadratowy. Wszyscy ludzie powyżej 70 lat nie są w stanie tego płacić. Jeżeli nie płacą – są eksmisje, zgony – dodaje Tadeusz Ficoń, mieszkaniec Zaułka Rogozińskiego.

Zdesperowani mieszkańcy odczytali swoje postulaty. Chcą powołania specjalnej komisji, która ma wyjaśnić czy podczas sprzedaży mieszkań zakładowych w prywatne ręce nie złamano prawa. – Warszawska afera reprywatyzacyjna pokazała, że sprawiedliwość możemy uzyskać głośno mówiąc o bezprawiu i wynikającej z niego ludzkiej krzywdzie – twierdzi Grzegorz Nowakowski, mieszkaniec ulicy Ślicznej.

Dramat mieszkańców budynku przy ulicy Ślicznej we Wrocławiu trwa 17 lat. W większości starsi ludzie mieszkali w lokalach należących do ich byłych zakładów pracy. W 1999 roku bez ich wiedzy mieszkania zostały sprzedane. – Nie mieli oni szansy pierwokupu tych mieszkań. Mieszkania już któryś raz zostały sprzedane kolejnym właścicielom, dla których nie stanowią one zasobu lokalowego, ci właściciel nie chcą w nich mieszkać. Chcą je dalej sprzedawać, czyli jest to dla nich towar – wyjaśnia Ewa Małkiewicz ze Stowarzyszenia Akcja Lokatorska.

Teraz właściciele zapowiadają kolejnych dziesięć eksmisji. Na czarnej liście znalazła się również pani Jadwiga Grześkiewicz. Choć regularnie płaci czynsz, musi wyprowadzić się ze swojego mieszkania wraz z mężem w czerwcu przyszłego roku. Mówi, że właścicielka mieszkania domaga się dodatkowych opłat.

Protestujący zostali zaproszeni do urzędu wojewódzkiego na rozmowy. Urzędnicy obiecali przyjrzeć się ich problemom. – Pan wojewoda chce się spotkać, chce te postulaty rozpoznać. Natomiast też nie jest tak, że w obecnym systemie prawnym wojewoda może wszystko, bo są określone regulacje prawne – tłumaczy Łukasz Kasztelowicz z Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu.

Lokatorzy ze Ślicznej i Zaułka Rogozińskiego od lat proszą o pomoc. Jak dotąd bezskutecznie.