Wzgórze Partyzantów we Wrocławiu wciąż musi czekać na ratunek. Wbrew oczekiwaniom, sąd apelacyjny nie wydał dziś wyroku nakazującego prywatnej firmie zwrot terenu magistratowi. XIX-wieczny obiekt, kiedyś duma miasta, dziś jest ruiną.

Młyny sprawiedliwości mielą powoli, ale Wzgórze Partyzantów potrzebuje ratunku natychmiast. Kiedyś jedna z wizytówek miasta, dziś obraz nędzy i rozpaczy. – Szkoda tego miejsca – mówią wrocławianie i turyści. – Jest w tragicznym stanie. Kiedyś było tak pięknie, zrujnowali zupełnie. Warto by było w to zainwestować, w takiej formie to raczej nie może zostać – usłyszeliśmy.

Zainwestować miała firma Retropol. W 1990 r. miasto oddało jej wzgórze w użytkowanie wieczyste na 40 lat. Spółka obiecywała przywrócić temu miejscu przedwojenną świetność. Efekt: ruina. Magistrat próbuje odzyskać wzgórze od kilku lat. Pół roku temu sąd przyznał miastu rację i nakazał rozwiązanie umowy. Opinia konserwatora zabytków była dla firmy druzgocąca.

– Użytkownik wieczysty nie wywiązuje się z obowiązku utrzymania go w należytym stanie, to zresztą skutkowało także zawiadomieniem prokuratury – informuje sędzia Małgorzata Lamparska z Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.

Retropol odwołał się od wyroku. – Naruszenie zasad korzystania z nieruchomości wynikających z prawa o ochronie zabytków może stanowić co najwyżej podstawę do zastosowania sankcji administracyjnej, ale nie do rozwiązania umowy – odpowiada mecenas Hugo Mycek, pełnomocnik firmy.

Przy okazji wyszło na jaw, że Retropol nie ma pieniędzy ani nawet bankowego konta. – To jest także argument za tym, by ten obiekt wrócił do miasta i był właściwie zagospodarowany – dodaje radca prawny Magdalena Osiecka, pełnomocnik gminy Wrocław.

Dziś sąd wyroku nie wydał, bo... cofnął Retropolowi zwolnienie od kosztów sądowych. Kolejna rozprawa odbędzie się pewnie za kilka miesięcy. Wzgórze Partyzantów znów musi poczekać.