Ekspresowa droga ziemniaków – z pola prosto do garnka konsumenta. Grupa producentów rolnych „Kartofelek” wybudowała tuż pod Wrocławiem przetwórnię ziemniaków. To pierwszy tego rodzaju eksperyment w takiej skali na Dolnym Śląsku. Ma ułatwić życie gospodyniom domowym i właścicielom małej gastronomii.

Uprawa ziemniaków to rodzinna specjalność państwa Smołów. Do tej pory pracowali głównie dla fabryk frytek i chipsów oraz pośredników handlowych. Teraz chcą wreszcie pracować tylko dla siebie.

Do przetwórni trafiają ziemniaki prosto z pola, a właściwie z magazynu. Na automatycznej linii produkcyjnej odbywa się mycie, sortowanie, krojenie i pakowanie. To ziemniaki dla leniwych i zapracowanych – nie trzeba już ich obierać. – Chcielibyśmy, żeby wszyscy byli odbiorcami naszych produktów, też szpitale, cateringi – mówi Grzegorz Smoła.

Rolnicy zwykle po prostu sprzedają surowiec: zboże, owoce, ziemniaki, warzywa, ale nawet minimalne przetworzenie produktu oznacza, że większe zyski zostają w gospodarstwie. Nie każdy rolnik buduje fabryczkę. Niekiedy to tylko przydomowa przetwórnia z produkcją soków i syropów.

Przetwórnia ziemniaków w Chrzanowie może przerobić nawet 10 ton ziemniaków dziennie. W perspektywie są także buraczki i gotowanie warzyw. – Ziemniaki pochodzą z naszych pól, jesteśmy samowystarczalni – mówi Grzegorz Smoła. Do wiejskiej fabryki prawie połowę dopłaciła Unia Europejska, ale i tak rolnicy będą ją spłacać przez 20 lat.