36 operacji kolana, przewlekły stan zapalny kości, wielokrotne sepsy – w takim stanie młoda, zaledwie 30-letnia pacjentka trafiła do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Chirurdzy operowali chorą, której lekarze z innych klinik nie dawali szans na uratowanie nogi. Dziś lekarze i pacjentka mają nadzieję, że najgorsze już minęło.

To był błahy wypadek. Siedem lat temu pani Monika skręciła kolano i w warszawskim szpitalu lekarze wykonali artroskopię. Kilka dni później wdało się zakażenie. Potem było już tylko gorzej. – Przeszłam 36 operacji – mówi Monika Bladszo.

Pani Monika trzykrotnie miała sepsę. Od kilku lat lekarze walczyli już nie tylko o uratowanie nogi pacjentki, ale o jej życie. Dlatego większość miała tylko jedną propozycję – amputację.

Taki długotrwały, poważny stan zapalny kości jest groźny i dla zdrowia i życia chorych. Pani Monika szukała pomocy w wielu klinikach. Bezskutecznie. Dopiero lekarze ze szpitala przy ul. Borowskiej dali jej szansę.

Tydzień temu przeprowadzono wielogodzinny, skomplikowany zabieg. Chirurdzy najpierw usunęli chore tkanki, kości i mięśnie. Tkanki do przeszczepu pobrano ze zdrowej nogi pacjentki. Teraz wszystko musi się zagoić i pozrastać.

Pani Monika korzysta z komory hiperbarycznej, która pomaga szybciej goić się ranom po wszelkich urazach. Chora nie będzie zginać nogi w kolanie, ale nie zginała już od kilku lat. Pani Monika wie, że to nie jest koniec walki o zdrowie.