Wrocławski Teatr Pantomimy w najnowszym spektaklu „Bachantki”. Jak mówią jego twórcy, to najbardziej zagadkowy dramat Eurypidesa. Nie inaczej będzie na Scenie na Świebodzkim.

Twórcy spektaklu sięgnęli po dzieła, które ponad 40 lat temu zainspirowały Henryka Tomaszewskiego do realizacji sztuki „Przyjeżdżam jutro”. – Sięgnął wtedy po „Bachantki” Eurypidesa i po „Teoremat” Pasoliniego. My korzystamy też z tych materiałów. Chcieliśmy jeszcze raz przyjrzeć się czemu pan Henryk sięgnął po ten film i dramat antyczny – wyjaśnia reżyser spektaklu Maćko Prusak.

Nie zachowały się nagrania z tego spektaklu. Dysponujemy jedynie przebogatym materiałem zdjęciowym, opowieściami osób, które ten spektakl widziały, artykułami prasowymi – mówi dramaturg Marta Giergielewicz. Ale jak mówią twórcy spektaklu, nie będzie to próba odtworzenia sztuki Henryka Tomaszewskiego, a próba odpowiedzi na pytanie, czym dzieło Eurypidesa jest dziś.

Spektakl mówi o konflikcie między Dionizosem a Penteuszem. Każdy z nich reprezentuje inne wartości. – Ja jako Penteusz uważam, że świat jest taki właśnie sprowadzony do sztywnych reguł, przede wszystkim do braku uśmiechu. Ten mój uśmiech jest uśmiechem strachu. Uśmiech Dionizosa jest uśmiechem ludzkim – wyjaśnia aktor Jan Kochanowski.

Premiera „Bachantek” odbędzie się 10 czerwca.