W nowym schronisku dla zwierząt we Wrocławiu brakuje miejsca - tak dużo ludzi porzuca w wakacje psy. Ten problem schronisko ma każdego roku, ale dotąd nie było aż tak wielu potwornie poranionych i zaniedbanych zwierząt.

W schronisku każdy kojec to osobny psi dramat. Misio – nieduży, około 4-letni kundelek - trafił do schroniska kilka dni temu prosto z torów kolejowych. Był potwornie poraniony. Teraz Misio powoli odzyskuje zdrowie, ale pracownicy schroniska są zgodni - piesek nie miał łatwego życia.

Łatwego życia nie miał też 10-letni kundelek, którego do schroniska przyprowadził właściciel. Przyprowadził i zostawił. Okrucieństwo ludzi nie zna granic - mówią pracownicy schroniska i pokazują roczną suczkę znalezioną we wrocławskim Parku Szczytnickim, przywiązaną do ławki, zostawioną w upale bez wody i jedzenia. Zwierzę wymaga intensywnego leczenia.

Rocznie do wrocławskiego schroniska dla zwierząt trafia około 2,5 tys. psów. Aż 90% zwierząt znajduje nowy dom, bo odpowiedzialnych ludzi z dobrym sercem nie brakuje. Jednak schronisko cały czas wypełnia się od nowa. Obecnie na nowy, ciepły dom i odpowiedzialnych opiekunów czeka 300 psów i 250 kotów.

Dorota Kaczor