Strażacy nadal walczą z pożarem nielegalnego składowiska odpadów w Jakubowie koło Polkowic na Dolnym Śląsku. W akcji gaśniczej bierze udział 48 zastępów. Na miejscu jest też m.in. grupa chemiczna z Komendy PSP w Legnicy.

(fot. Twoje INFO) (fot. Twoje INFO) Rzecznik dolnośląskiej straży pożarnej Daniel Mucha powiedział, że mimo wstępnej decyzji o ewakuacji ostatecznie nie było potrzeby, by mieszkańcy pobliskiej wsi Jakubów musieli opuścić domy.

– Pogoda sprzyja i wieś nie jest zagrożona. Nadal z pożarem walczy 30 jednostek, także samolot podający wodę z góry. Opanowaliśmy pożar lasu. Nie ma już wybuchów i na składowisko podajemy środki gaśnicze. Akcja potrwa wiele godzin, prawdopodobnie do rana – powiedział rzecznik.

Jak powiedział młodszy aspirant Paweł Pankiewicz, dyżurny stanowiska kierowania komendanta powiatowego państwowej Straży Pożarnej w Polkowicach, nie wiadomo, jakie jest pochodzenie płonących substancji.

– Przyjmujemy, że są to niebezpieczne substancje chemiczne. Zastępy ratownictwa chemicznego monitorują toksyczność chmury, która powstała w wyniku pożaru i nie wykrywają podwyższonych stężeń zagrażających życiu mieszkańców okolicznych miejscowości – powiedział młodszy aspirant Paweł Pankiewicz.



Wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak zwołał na miejscu posiedzenie sztabu kryzysowego. Jak napisał na Twitterze, wykonane pomiary powietrza wykazały, że nie ma zagrożenia dla okolicznych mieszkańców.

Jak podał na Twitterze portal „112 Polkowice”, dochodzi do eksplozji pojemników z chemikaliami. Władze zaapelowały o zamykanie okien oraz aby nie wychodzić na zewnątrz.

Ogień przeniósł się na pobliski las, który był gaszony z powietrza przez samoloty. Z powodu pożaru nie zjechali do pracy pod ziemią górnicy w kopalni Sieroszowice.

Rzecznik KGHM Polska Miedź Jarosław Twardowski powiedział, że znajdujący się w okolicy pożaru szyb św. Jakuba, należący do kopalni Polkowice-Sieroszowice, nie jest bezpośrednio zagrożony.

– Wycofaliśmy górników z drugiej zmiany. Trzecia zmiana nie zjechała pod ziemię i nie zapadła jeszcze decyzja, co z czwartą zmianą, która powinna się zacząć około godz. 23. Zamknęliśmy klapy szybu wentylacyjnego, ale to wcale nie znaczy, że jest on zagrożony. Po prostu dmuchamy na zimne – powiedział Twardowski.

Jak poinformowali strażacy, na nielegalnym składowisku znajdowały się m.in. beczki z farbami, rozpuszczalnikami, olejami i nieznanymi środkami chemicznymi. Składował je przedsiębiorca, wobec którego prokuratura prowadzi śledztwo, ponieważ nie miał właściwych pozwoleń na przywożenie i przechowywanie takich materiałów. Władze samorządowe nakazały mu usunięcie tych materiałów, a gdy tego nie zrobił, ukarały go grzywną.