Mieszkańcy Siechnic od lat narzekają na oczyszczalnie ścieków „Bioblok”, z której wydobywa się nieprzyjemny zapach. Okazuje się, że może on być nie tylko nieprzyjemny, ale i trujący.

– Fetor – tak siechniczanie mieszkający w okolicy oczyszczalni ścieków „Bioblok” mówią o niechcianym sąsiedzie. Na nieprzyjemny zapach narzekają od lat, ale w ostatnich miesiącach stał się nie do zniesienia. – Szczególnie wieczorami, w upały, jest tak nieznośnie, że małe dzieci nie chcą spać nawet – narzeka Piotr Inglot. – Zamykamy okna i tyle, bo nie jest człowiek w stanie siedzieć w takim odorze cały czas – dodaje Łukasz Branas.

– Te uciążliwości zapachowe to także splot innych stężeń, takich jak bardzo niebezpieczne gazy: amoniak, metan, estry. To jest taka ostra, drażniąca woń – twierdzi Katarzyna Nowak-Pokorny ze stowarzyszenia „Nasze drogi”.

Najgorszy jest siarkowodór. To sprawca nieprzyjemnego zapachu zgniłych jaj. Zdaniem specjalistów może też być groźny dla zdrowia. – Podrażnienia oczu, uszkodzenia wzroku, uszkodzenia powonienia. Przy stężeniu ok. 1000 ppm to natychmiastowa śmierć – wymienia Piotr Wons z firmy Yara Poland.

Wyniki pomiarów wykonanych dwa tygodnie temu na terenie oczyszczalni, na otwartej przestrzeni, wykazały stężenie nawet 300 jednostek tego związku. Problem nasilił się w grudniu ub.r. Choć mieszkańcy zgłaszali go już wcześniej. – Nasza wspólnota już w maju 2016 r. składała pismo z podpisami mieszkańców z prośbą do urzędu miasta, żeby coś z tym problemem zrobić – dodaje Ewa Strzecha. – Oczyszczalnia jest dosłownie 250 metrów od pierwszego budynku – to jest parodia – uważa Edward Kądziołka.

Według Polskiej Akademii Nauk Siechnice to najlepsze miejsce do zamieszkania w całym kraju. Nowe bloki rosną tu jak grzyby po deszczu, a oczyszczalni nikt nie modernizował od wielu lat.

– Zakład Gospodarki Komunalnej skupił się bardziej na modernizacji, rozbudowie, przygotowaniu projektu, a także wykonaniu największej inwestycji w gminie, czyli oczyszczalni ścieków przy ul. Zachodniej – twierdzi Radosław Bujak z ZGK.

Dopiero po dwóch spotkaniach z burmistrzem oraz przedstawicielami ZGK mieszkańcom udało się wyegzekwować remont. – Przede wszystkim wymieniamy teraz ruszt napowietrzający z dyfuzorami. Nowe dyfuzory, które dają tlen do ścieków – tak, aby ten ściek lepiej pracował i lepiej oczyszczał. Zamontowaliśmy też barierę antyodorową – dodaje Bujak.

Wymiana dyfuzorów ma potrwać do końca lipca. Mieszkańcy zapowiedzieli już, że po remoncie przeprowadzą kolejne pomiary stężenia siarkowodoru.