Śląsk Wrocław rozpoczyna nowy sezon od zwycięstwa. W sobotę zespół Tadeusza Pawłowskiego wygrał na własnym boisku z Cracovią 3:1, mimo że przed przerwą obrońca wrocławian Igors Tarasovs robił wiele, by do Krakowa pojechał choć punkt. W drugiej połowie gospodarze zdominowali rywali.

Niepokojący stan piłkarskiej młodzieży. Brak talentów w Ekstraklasie?

ANTYBOHATER MECZU: Igors Tarasovs

U Łotysza bez zmian. 29-latek był krytykowany przez cały poprzedni sezon, więc i nowy rozpoczął z przytupem – w 29. minucie napastnik Cracovii Gerard Oliva ograł go niczym juniora i doprowadził do remisu. Miał szczęście Tarasovs, że koledzy zdołali jeszcze coś strzelić po przerwie...

BOHATER MECZU: Piotr Celeban

Miał też szczęście Tarasovs, że na jego partnerem na środku obrony był Celeban. 33-latek stanowił w sobotę zaporę nie do przejścia, a i pod bramką rywali był skuteczny. Na koncie ma już 32. trafienia w Ekstraklasie. Znamy napastników z gorszymi statystykami...

JAK PADŁY GOLE?

14 min. (1:0) Piękna główka Piotra Celebana po dośrodkowaniu Michała Chrapka z rzutu rożnego. Obrońca Śląska nabiegł na krótki słupek, uprzedził Olivę i uderzył po długim rogu.
29 min. (1:1) Dwa wielbłądy Tarasovsa w ciągu trzech sekund: najpierw nie wybił prostopadłego podania od Marcina Budzińskiego, a następnie dał się przepchnąć Olivie, który technicznym strzałem nie dał szans Jakubowi Słowikowi.
57 min. (2:1) Gol kuriozum: Tarasovs przegrał główkę w polu karnym, Arkadiusz Piech potężnie skiskował, ale piłka i tak trafiła pod nogi Augusto, który zagraniem piętą zaskoczył Macieja Gostomskiego.
90 min. (3:1) Spokojnie rozegrany przez gospodarzy rzut z autu na wysokości pola karnego: piłka ostatecznie trafiła przed szesnastkę, a Jakub Kosecki wykorzystał bierność rywali i technicznym strzałem trafił tuż przy słupku.

.