Zamiast mandatów – pouczenia. Tak wygląda ogólnokrajowy protest policjantów, do którego przyłączyli się również mundurowi z Dolnego Śląska. Policjanci żądają m.in. podwyżek, płatnych nadgodzin czy powrotu do uprawnień emerytalnych sprzed 2012 r.

Policjanci, jak co dzień, interweniują podczas kolizji drogowych. Jednak zamiast wypisywać mandaty, najczęściej jedynie pouczają. Mundurowi w ten sposób chcą zaprotestować, bo – jak mówią – mimo trudnej i niebezpiecznej służby zarabiają niewiele. – Widzi pan, w jakich warunkach jesteśmy zmuszeni do wykonywania swoich czynności. Codziennie narażamy swoje życie i zdrowie i oczekujemy po prostu troszeczkę lepszych warunków pracy – tłumaczy st. sierż. Tomasz Fijał z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.

Wśród kierowców, którzy zamiast mandatu otrzymali jedynie pouczenie, znalazł się pan Bogdan – sprawca drobnej kolizji drogowej. Kierowca, mimo interwencji policjantów, podkreśla, że rozumie ich protest. – Policjanci stanowczo za mało zarabiają i sądzę, że jest to słuszny postulat – uważa kierowca Bogdan Dydyński.

Policjanci oznakowali dzisiaj swoje radiowozy specjalnymi tabliczkami informującymi o proteście. Domagają się m.in. wzrostu wynagrodzenia o 650 zł, powrotu do systemu emerytalnego sprzed 2012 r. i pełnopłatnych zwolnień lekarskich oraz lepszych warunków płacowych za nadgodziny i służbę w dni ustawowo wolne od pracy. –Nie mamy kandydatów do służby. Ludzie doświadczeni odchodzą. Odchodzą nawet nowi, którzy przyjdą, lizną trochę tej służby i po prostu zwijają się – mówi asp. szt. Rafał Jankowski, przewodniczący Zarządu Głównego NSZZ Policjantów.

Policyjni związkowcy zapewniają, że jeśli ktoś w sposób rażący przekroczy przepisy ruchu drogowego, na pewno zostanie ukarany mandatem. A mieszkańcy Dolnego Śląska nie muszą martwic się o swoje bezpieczeństwo. Protest potrwa do odwołania. Jeśli postulaty mundurowych nie zostaną spełnione, we wrześniu w Warszawie odbędzie się manifestacja funkcjonariuszy z całej Polski.