Dziś narzekamy na deszczową pogodę, ale to wiosenna susza na Dolnym Śląsku dała się rolnikom we znaki. Pracuje już 48 komisji klęskowych. Wkrótce wojewoda dolnośląski powoła 9 kolejnych.

Susza nawiedza gminę Bierutów regularnie, co 4-5 lat. W tym roku znowu klęska. Na wniosek rolników powołano komisje określające jej rozmiar. – W zeszłym tygodniu rozwiesiliśmy informację o pobieraniu wniosków na terenie gminy, w niedzielę księża odczytywali z ambony. Tylko dzisiejszego dnia wydaliśmy 50 wniosków, skala jest bardzo duża – informuje Władysław Bogusław Kobiałka, burmistrz Bierutowa.

Pszenica Piotra Szczepaniaka wyschła, zanim dojrzała. Ziarno nawet nie zdążyło się wykształcić. – W tej chwili liczę spadek plonu na 30-40%, bo w tej chwili ziarno usycha, zamiera, kurczy się – mówi rolnik z Bierutowa.

W gminie porządnie nie padało od miesiąca. Wegetacja zbóż ustała. Skoszono już nawet usychający jęczmień, o 3 tygodnie wcześniej niż zwykle.

Rzepak po trudnej wiośnie był w słabszej kondycji. Susza dobiła rośliny. – On nie wykształcił rozgałęzień, jest rzadki, zima też swoje zrobiła i myślę, że plon będzie marny – tłumaczy Piotr Szczepaniak.

Ani na dobrą jakość ziarna, ani na ilość nie można liczyć na terenach dotkniętych suszą. Rolnicy mogą liczyć na pomoc w niewielkim wymiarze – rozłożenie na raty obowiązkowych opłat, zwolnienie z podatku rolnego. – Ale wtedy zawali się budżet – informuje burmistrz Bierutowa.

I pozostaje jeszcze ostatnia deska ratunku. – Myślę, że będą kredyty klęskowe, to umożliwia wznowienie produkcji – mówi Jan Chudyk, rolnik z Karwińca.

W razie wystąpienia strat na terenie całego kraju (sięgających 50-70%) resort rolnictwa będzie mógł zgłosić je do Komisji Europejskiej i ubiegać się o przyznanie środków na ich złagodzenie.

Jeszcze tylko kukurydza, ziemniaki i buraki cukrowe mogą się uratować w dotkniętych suszą gminach. Jest tylko jeden warunek – musi padać.