Pan Czesław – bezdomny ze Schroniska św. Brata Alberta we Wrocławiu – na zaproszenie braci franciszkanów odbył podróż do Izraela, by na miejscu pomóc braciom w pracach rolniczych. Teraz wrócił z Ziemi Świętej.

Gdyby mi ktoś powiedział pół roku temu, że ja tam będę i przeżyję, to co przeżyłem, nigdy bym w to nie uwierzył – mówi pan Czesław, bezdomny od 20 lat. Dla mężczyzny podróż do pustelni franciszkanów w Ziemi Świętej była podróżą życia. Udało się dzięki zaproszeniu brata Franciszka i zaangażowaniu władz Schroniska św. Brata Alberta.

Pan Czesław jest trzecim podopiecznym schroniska, który odbył tę niezwykłą podróż. Przez niemal 3 miesiące pomagał franciszkanom ciężko pracując w rozległych ogrodach przy samotni świętego Jana w Ein Karem.

Daleka podróż, kontakt z innymi kulturami, codzienna modlitwa zmieniła pana Czesława i sprawiła, że inaczej patrzy na życie. – Ja jeszcze nie doszedłem po powrocie do siebie, to wszystko we mnie gdzieś tam buzuje, wieczorami myślę o tym przed zaśnięciem, bardzo duże doznanie natury estetycznej, duchowej przede wszystkim – opowiada.

Podczas wizyty w Izraelu prowadził dziennik podróży. Do Polski przywiózł wspomnienia, opowieści, zdjęcia i poświęcone przez braci różańce, które rozdał bezdomnym i zaprzyjaźnionym braciom w Polsce.

Z bratem Franciszkiem pana Czesława połączyła przyjaźń, w samotni czeka na niego miejsce. Na razie kolejna podróż pozostaje jednak w sferze marzeń.