Pasażerów wrocławskiej komunikacji obserwujących profile, gdzie umieszczane są zdjęcia i relacje z wykolejeń tramwajów jest już kilkanaście tysięcy. Twierdzą, że sytuacja się pogarsza. Pracownicy MPK odpowiadają, że problem jest wyolbrzymiony.

Pasażerowie wrocławskiej komunikacji miejskiej poprzez stronę na portalu społecznościowym wzajemnie informują się o incydentach na torach. – Grupa powstała dlatego, że już nie wyrabiałem się sam z wrzucaniem rzeczy na stronę, ponieważ zdarzały się dni, gdzie do godziny 15:00 miałem po 30 różnych zgłoszeń – mówi Sebastian Wituski.

Pasażerowie także zauważają coraz większy problem. – Nie ma cierpliwości i nie ma zdrowia i trochę się obawiam właśnie tych wykolejeń – mówi Patrycja. Problemu nie widzą jednak przedstawiciele MPK. Na tak ogromną liczbę realizowanych kursów to – jak mówią – marginalne zjawisko. – Porównaliśmy okres od stycznia do maja i wynika nam z tego, że w tym okresie realizujemy około pół miliona kursów na liniach tramwajowych, z czego w przypadku trzech dziesiątych procenta dochodzi do różnych awarii z przyczyn technicznych – wyjaśnia rzecznik MPK Agnieszka Korzeniowska.

Ale liczba wykolejeń rośnie. Tylko od stycznia do maja tego roku było ich 36, prawie 2 razy więcej niż w tym samym okresie 2 lata temu. To sprawia, że opozycja krytykuje politykę władz miasta. – Z uwagi na priorytety i zainteresowania prezydenta Wrocławia i ekipy, która mu towarzyszyła, wrocławskie MPK zostało zaniedbane i zapomniane – uważa Marcin Krzyżanowski z PiS.

Na utrzymanie i remonty blisko 200 kilometrów wrocławskich torowisk miasto przeznaczyło w tym roku 24 mln zł. Kolejne remonty torowisk na skrzyżowaniu ulic Ruskiej i Kazimierza Wielkiego oraz od Ronda Reagana do Mostu Szczytnickiego ruszą 23 czerwca.