Najpierw była wycinka, teraz są kradzieże. Aktywiści i mieszkańcy Wrocławia, którzy opiekują się Parkiem Grabiszyńskim, alarmują, że ktoś wykopuje z parku młode rośliny, które zostały tam posadzone po kontrowersyjnej wycince drzew. Zginęły sadzonki sosny, bluszczu i trzmieliny. Sprawą zajęła się policja.

Z Parku Grabiszyńskiego najpierw zginęło kilkadziesiąt sadzonek sosny przy nowo wybudowanej siłowni. Trzy tygodnie później złodziej ukradł nasadzone niedawno bluszcze i trzmieliny. Aktywiści boją się, że na tym się nie skończy.

Nowe krzewy pojawiły się w parku w ramach programu naprawczego po kontrowersyjnej wycince drzew. Na początku roku wycięto ich 330. Po protestach mieszkańców prace wstrzymano, a dyrektorzy odpowiedzialni za wycinkę podali się do dymisji.

Parkiem opiekuje się Społeczna Rada Parku Grabiszyńskiego. Aktywiści i mieszkańcy działają bezinteresownie. Aby uchronić rośliny i zwierzęta przed piłami spalinowymi, sami pielą w parku.

Kradzieżą roślin zajmuje się policja zawiadomiona przez mieszkańców. O sprawie został poinformowany także Zarząd Zieleni Miejskiej i Urząd Miasta. Policja prosi o kontakt osoby, które mogłyby w jakikolwiek sposób pomóc znaleźć złodziei.