Wyciął pacjentowi zdrową nerkę zamiast chorej, dziś stanął przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu. Oskarżony lekarz złożył wyjaśnienia. Nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że trzy lata temu, gdy doszło do fatalnej pomyłki, w szpitalu panował bałagan organizacyjny, na sali zabiegowej nie było ani dokumentów pacjenta, ani sprzętu do wykonywania badań.