Trudne czasy dla kierowców: ceny paliwa znowu idą w górę. To, co w ubiegłym tygodniu zdarzało się tylko na niektórych stacjach, w tym tygodniu stało się faktem. Za litr benzyny 95 i oleju napędowego musimy zapłacić przeszło 5 zł. A może być jeszcze drożej!

Roman Gierczyński jest kurierem, prowadzi własną firmę. Codziennie pokonuje setki kilometrów, dowożąc przesyłki do swoich klientów. Przez podwyżki cen paliwa boi się, że zbankrutuje. – Tym bardziej, że kierowcy chcą więcej zarabiać, stawki paliwa rosną, a stawki za transport nie zmieniają się od dłuższego czasu. Sytuacja robi się bardzo trudna – mówi.

Kierowcy, którzy tankowali dzisiaj samochody, nie kryli zdziwienia wysokimi cenami paliw. – Bardzo drogo. To nienormalne – uważa Ryszard Gończ.

Na większości stacji paliwowych cena za litr benzyny i oleju napędowego przekroczyła 5 zł. Wszystko przez skomplikowaną sytuację polityczną na Bliskim Wschodzie. – Tutaj mamy przede wszystkim winę prezydenta Donalda Trumpa, który dość demonstracyjnie zrywa porozumienie z Iranem i powoduje, że irańska ropa i jej eksport będzie sankcjonowana. Tak że to jest poważny cios dla cen ropy – informuje Jakub Bogucki, analityk rynku paliw.

Analitycy podkreślają, że jeśli konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Iranem nasili się, ceny paliw mogą wzrosnąć nawet do 6 zł. Podwyżki odczują nie tylko kierowcy samochodów. Zdrożeją żywność, artykuły chemiczne i sprzęt elektroniczny. – Podstawowe produkty są codziennego użytku, w związku z tym ich transport jest stosunkowo drogi, ponieważ dostarczane są praktycznie na bieżąco – zauważa ekonomista dr Benjamin Noga z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

Droższe paliwo to również ogromny problem dla firm transportowych. Ceny za ich usługi wzrosną o nawet kilkanaście procent. – Ceny transportu wzrosną. Nie będzie się to działo z dnia na dzień, będzie to rozciągnięte w czasie, ale w przyszłości te ceny ulegną zmianie i podwyżki odczują wszyscy – ostrzega Tomasz Zieliński, wiceprezes firmy transportowej.

Ceny paliwa mogą spaść najwcześniej na przełomie sierpnia i września, o ile sytuacja na Bliskim Wschodzie nie pogorszy się.