Setki lat burzliwej historii i piękna architektura w malowniczej części Wrocławia – z tym kojarzy się zabytkowy Młyn „Maria”. Przez ostatnie lata opuszczony budynek popadał w ruinę. Teraz ruszają prace remontowe.

Młyn „Maria” jest nieodłącznym elementem pięknej wrocławskiej starówki. – Rejon, w którym znajdował się ten młyn, nie był pozbawiony tego typu urządzeń. Oprócz słodowni czy bielarni – stąd też nazwy: Wyspa Słodowa, Wyspa Bielarska – były też młyny m.in. należące do zakonu św. Klary – mówi Bronisław Zathey, wrocławski przewodnik miejski.

Budynek przez ponad 700 lat swojej historii przeszedł naprawdę wiele. W 1840 r. spłonął, później był odbudowany, przetrwał wojnę i Powódź Tysiąclecia. Stopniowo jednak popadał w ruinę. – Walczono o to, żeby uzyskać mieszkania w zamian za odejście z tego młyna, bo przy większych stanach wody to groziło zawaleniem – wspomina Zathey.

W 2015 r. budynek opuścili ostatni mieszkańcy. Rok później młyn kupiła spółka RealCo. Teraz nowy inwestor rusza z rewitalizacją zabytkowego obiektu. – W nieruchomości znajdzie się ponad 100 lokali, w tym mieszkalne i usługowe. Szacujemy, że pierwsi mieszkańcy wprowadzą się w czwartym kwartale 2020 r. – twierdzi Katarzyna Jurkiewicz z RealCo.

Na razie nie wiadomo, jak konkretnie zmieni się zabytkowy młyn. Prace nad projektem architektonicznym trwają. – To jest cała historia Wrocławia. To pierwsze młyny – historia tego miejsca. Dobrze by było, żeby po przebudowie nie zatracił swoich historycznych, zabytkowych funkcji – uważa architekt Jan Jerzmański z Towarzystwa Benderowskiego.

Młyn „Maria” jest wpisany do rejestru zabytków. Inwestor deklaruje, że wszelkie prace będą dokonywane pod kuratelą konserwatora.