To od nich zależy życie i zdrowie ludzi dzwoniących pod numer alarmowy 112. Operatorzy wrocławskiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego pilnie poszukiwani. Na chętnych czeka 30 wolnych etatów.

Mateusz Przybysz skończył studia na kierunku bezpieczeństwo narodowe, teraz studiuje filozofię. Od roku jest operatorem numeru alarmowego 112. – Pracujemy w systemie zmianowym, jest zmiana dzienna i nocna, po 12 godzin. To jest przydatne, gdy ktoś studiuje. Ja studiuję dziennie, więc mogę sobie pozwolić, by w takim systemie pracować – mówi Mateusz Przybysz, operator numeru alarmowego 112.

Mateusz Przybysz jest jednym z 59 operatorów pracujących we wrocławskim Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Takich osób powinno o 30 więcej. – Zdecydowanie brakuje nam ludzi, co utrudnia nam pracę. Nie obniża to profesjonalizmu operatorów, żeby to było jasne, natomiast obciąża ich dużą ilością zgłoszeń, co w konsekwencji może prowadzić do zmęczenia, a to w konsekwencji może prowadzić do błędów – uważa Mariusz Kizior.

Każdej doby operatorzy odbierają średnio 3 tys. połączeń. 1/4 to uzasadnione zgłoszenia. – Jest to dobra praca dla osób, które chcą na początku kariery zawodowej zdobyć doświadczenie, ponieważ jest to praca, która dobrze rozwija osobowość, charakter – twierdzi Jakub Piekarski, operator numeru alarmowego 112.

Oprócz pensji operatorzy otrzymują nagrody i dodatki stażowe. – Minimalne wymagania to jest wykształcenia średnie, znajomość języka obcego w stopniu komunikatywnym, niekaralność, obywatelstwo polskie. Warsztat kandydat nabywa w trakcie szkolenia – informuje Agnieszka Martyniuk, zastępca Kierownika Centrum Powiadamiania Ratunkowego we Wrocławiu.

Od września warunki pracy mają się poprawić. Otwarta ma zostać nowa siedziba wrocławskiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego.