Ratownicy nazywają ich bohaterami – oni sami tak się nie czują. Trójka studentów medycyny uratowała tonącego w Oławie mężczyznę. Tylko oni ruszyli z pomocą, mimo że z brzegu spora grupa obserwowała całe zdarzenie.

Michał, Łukasz i Mateusz studiują stomatologię. W trakcie zajęć do ich sali wbiegła przerażona sekretarka krzycząc, że w Oławie tonie mężczyzna. Studenci niewiele myśląc wybiegli z uczelni i ruszyli na pomoc. – Przybiegliśmy do rzeki i zobaczyliśmy, że mężczyzna już de facto jest cały pod wodą. Unoszą się tylko bąbelki – relacjonuje Michał Mazurec, student trzeciego roku Stomatologii na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu.

Michał i Łukasz wskoczyli do rzeki. Na brzegu został Mateusz, który czekał na służby ratunkowe. Studenci ratując tonącego zadbali również o własne bezpieczeństwo. – Baliśmy się, żeby nas ten pan pod wodę nie wciągnął. Dlatego znaleźliśmy przy brzegu nartę i ją mu podaliśmy i podciągnęliśmy go pod brzeg w zasadzie. I dopiero wtedy podjechało pogotowie ratunkowe i nam pomogło wyciągnąć na brzeg tego pana – mówi Łukasz Muszkiewicz, student trzeciego roku Stomatologii na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu.

Na miejscu zjawili się także strażacy, którzy są pod ogromnym wrażeniem bohaterskiego czynu studentów. – Bardzo szczęśliwie, że się tam znaleźli dla tej osoby, która się topiła. Jeśli chodzi o utonięcia, to szybkość reakcji jest podstawowym elementem, który może uratować komuś życie – twierdzi mł. bryg. Andrzej Góralski z Komendy Wojewódzkiej PSP we Wrocławiu.

Uratowany mężczyzna miał sporo szczęścia, tym bardziej że wchodząc do rzeki był kompletnie pijany. Potwierdzają to osoby, które tego dnia razem z nim biesiadowały.

Alkohol i woda to śmiertelne połączenie – ostrzegają ratownicy WOPR. Sezon na wrocławskich basenach i kąpieliskach rozpocznie się dopiero 1 czerwca. Jednak już teraz wielu mieszkańców po kilku głębszych, szuka ochłody w rzekach. – Pamiętajmy, że nawet doskonały pływak, jeżeli wejdzie po przysłowiowym piwku, to jest osłabienie organizmu, to jest potencjalne zagrożenie dla jego życia – ostrzega Krzysztof Skrzyniarz, prezes Dolnośląskiego WOPR we Wrocławiu.

W ubiegłym roku na Dolnym Śląsku utonęło 15 osób.