Sejm uchylił immunitety posłów Nowoczesnej Kamili Gasiuk-Pihowicz i Ryszarda Petru. Ma to związek z prywatnymi oskarżeniami, dotyczącymi publicznych wypowiedzi obojga posłów.

Sejm w czwartkowym głosowaniu wyraził zgodę na uchylenie immunitetu posłance Nowoczesnej Kamili Gasiuk-Pihowicz. Wnioskował o to b. minister skarbu Dawid Jackiewicz (PiS), który wytoczył Gasiuk-Pihowicz proces o ochronę dóbr osobistych.

Za wyrażeniem zgody głosowało 260 posłów, przeciw było 170; 4 posłów wstrzymało się od głosu.

Pozew w sprawie Gasiuk-Pihowicz został złożony w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu. Jackiewicz domaga się od posłanki Nowoczesnej zadośćuczynienia w kwocie 100 tys. zł.

Pozew byłego ministra skarbu dotyczy wypowiedzi posłanki Nowoczesnej, która padła w lipcu ub.r. podczas prac w Sejmie nad ustawami o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym.

– Ja bym chciała przypomnieć Państwu kilka faktów. Dawid Jackiewicz – były minister skarbu w obecnym rządzie Beaty Szydło – w czasie poprzednich rządów PiS w 2006 r. brał udział w awanturze, która doprowadziła do śmierci bezdomnego człowieka. Polityk PiS wdał się z nim w szarpaninę, popchnął go, głowa tego bezdomnego człowieka roztrzaskała się o beton. A potem co zrobiła prokuratura Ziobry? Umorzyła sprawę partyjnego kolegi, mimo że po awanturze z nim zginął człowiek – mówiła wówczas Gasiuk-Pihowicz.



Gasiuk-Pihowicz: Uchylenie mi immunitetu będzie próbą zamknięcia ust całej opozycji

„Nigdy nie przypisywałam panu Jackiewiczowi winy”

Komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych zarekomendowała w listopadzie Sejmowi uchylenie immunitetu posłance Nowoczesnej i tym samym udzielenie zgody na pociągnięcie jej do odpowiedzialności cywilnej.

W marcu Gasiuk-Pihowicz tłumaczyła w Sejmie, że jej wypowiedź z lipca dotyczyła wyłącznie wątpliwości w zakresie działań prokuratury i nie stanowiła ataku personalnego na Jackiewicza. – Nigdy nie przypisywałam panu Jackiewiczowi winy, twierdziłam jednak, że te okoliczności sprawy każą stawiać pytania o prawidłowość działania prokuratury – oświadczyła.

Cytowała też wtedy akta prokuratury, według których mężczyzna, którego popchnął Jackiewicz, upadł, uderzając się w głowę, a po kilku dniach zmarł w szpitalu. Posłanka wskazała, że tylko 3 proc. tego typu spraw jest umarzanych na etapie prokuratorskim, a 97 proc. – trafia do sądów. Przypomniała, że sprawa Jackiewicza została przez prokuraturę umorzona, a zatem znalazła się w „szalenie wąskim gronie spraw, które są umarzane na etapie prokuratorskim”.

Gasiuk-Pihowicz przypominała też kontekst swojego lipcowego wystąpienia. – To wszystko działo się podczas debaty nad ustawami, które właśnie politykom PiS, kontrolującym już prokuraturę, przekazywały jednocześnie zwierzchnictwo nad sądami – wskazała. Jak dodała „zawsze porusza najtrudniejsze kwestie” i zadaje pytania w interesie publicznym. Zapowiedziała, że nadal będzie to robiła. Podkreślała, że „nie da się zastraszyć ani pozwami na wysokie kwoty, ani innymi podobnymi działaniami”.

– Próba odebrania mi immunitetu to miecz obosieczny. Jeżeli w tym momencie, w tej sprawie zostanie mi uchylony immunitet, będzie to po prostu oznaczało, że w przyszłości jakakolwiek otwarta, uczciwa debata parlamentarna będzie praktycznie niemożliwa, bo posłom opozycji zostanie zablokowana możliwość zadawania trudnych pytań w interesie społecznym – oceniała Gasiuk-Pihowicz.

Jak zauważyła dotychczas we wszystkich sprawach, w których przed komisją regulaminową, spraw poselskich i immunitetowych stawali politycy PiS, nie byli oni pozbawiani immunitetu. – Zastanówcie się koleżanki i koledzy z PiS, czy chcecie kierować się moralnością Kalego? Inne prawo obowiązuje posłów opozycji, a inne partii rządzącej? Czy to uczciwe? Czy ma to coś wspólnego z prawem i sprawiedliwością? – pytała posłanka Nowoczesnej.

Sprawa, do której nawiązywała w swojej wypowiedzi Gasiuk-Pihowicz dotyczy wydarzeń z 28 grudnia 2006 r. Jadącą tego dnia autobusem, wraz z synem, żonę Dawida Jackiewicza zaczepił pijany i agresywnie zachowujący się mężczyzna. Wykrzykiwał, że chłopiec jest jego dzieckiem i próbował go wyszarpnąć matce. Kobieta wysiadła z autobusu i wezwała męża przez telefon. Pijany, 50-letni mężczyzna wysiadł jednak za nimi, wyrwał chłopca i chciał się z nim oddalić. Jackiewicz, który przyjechał na miejsce zdarzenia, popchnął mężczyznę. 50-latek upadł, uderzając się w głowę. Po kilku dniach zmarł w szpitalu. W grudniu 2007 r. wrocławska prokuratura umorzyła postępowanie tej sprawie.


Sejm zajmie się wnioskami ws. Gasiuk-Pihowicz, Petru i Gawłowskiego

Sejm za uchyleniem immunitetu Ryszardowi Petru

Sejm w czwartkowym głosowaniu wyraził zgodę na uchylenie immunitetu posłowi Nowoczesnej Ryszardowi Petru. O zgodę na pociągnięcie Petru do odpowiedzialności karnej, wnioskował zastępca koordynatora służb specjalnych Maciej Wąsik, który zarzuca politykowi pomówienie.

Za uchyleniem Petru immunitetu głosowało 262 posłów, 170 było przeciw; dwóch wstrzymało się od głosu.

Za wyrażeniem zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Petru głosowało 227 posłów PiS, 26 posłów Kukiz'15, pięciu posłów WiS oraz czterech posłów niezrzeszonych; przeciw było 127 posłów PO, 25 posłów Nowoczesnej, 16 posłów PSL-UED oraz dwóch posłów niezrzeszonych.


Sejmowa komisja za uchyleniem immunitetu Ryszardowi Petru


Wąsik pod koniec sierpnia ub.r. skierował przeciwko Petru prywatny akt oskarżenia, gdyż - jak uzasadniał - ówczesny lider Nowoczesnej w publicznym wystąpieniu 16 lipca 2017 r. przed budynkiem Sejmu, nazywał go oraz koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego przestępcami.

We wrześniu ub.r. pełnomocnik Wąsika złożył w Sejmie wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie Petru do odpowiedzialności karnej. Bez takiej zgody Sejmu, czyli uchylenia immunitetu, sąd w danej sprawie nie może prowadzić procesu posła.

W marcu 2015 r. Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście skazał w I instancji Kamińskiego i Wąsika na 3 lata więzienia m.in. za przekroczenie uprawnień i nielegalne działania operacyjne CBA podczas „afery gruntowej” w 2007 r. Na kary po 2,5 roku skazano dwóch innych b. członków kierownictwa CBA. Zanim Sąd Okręgowy w Warszawie zbadał ich apelację, w listopadzie 2015 r. prezydent Andrzej Duda ułaskawił wszystkich czterech, umarzając postępowanie sądowe.

W marcu 2016 r. SO uchylił wyrok SR i wobec aktu łaski prawomocnie umorzył sprawę. Od tego orzeczenia kasacje do SN złożyli oskarżyciele posiłkowi (m.in. oskarżony o łapówkę Piotr Ryba oraz rodzina Andrzeja Leppera). W lutym 2017 r. trzech sędziów SN zadało pytanie prawne ws. ułaskawienia - do odpowiedzi rozpatrywanie kasacji odroczono. 31 maja 2017 r. siedmioro sędziów SN uznało w uchwale, że prawo łaski prezydent może stosować wyłącznie wobec prawomocnie skazanych. Według nich, ułaskawienie takie, jak z 2015 r., „nie wywołuje skutków procesowych”.

W czerwcu 2017 r. marszałek Sejmu Marek Kuchciński wystąpił do TK z wnioskiem o stwierdzenie, czy akt łaski to uprawnienie, które wykonuje prezydent osobiście i bez ingerencji innych podmiotów, czy też przy ich udziale, a jeśli tak, to kto uczestniczy w jego wykonywaniu – i czy jest to SN. Marszałek Sejmu chce też rozstrzygnięcia, czy SN może dokonywać wiążącej interpretacji konstytucji w związku z wykonywaniem prerogatywy prezydenta o akcie łaski oraz decydować, czy akt ten został skutecznie wykonany.

Sąd Najwyższy zdecydował na początku sierpnia 2017 r. o zawieszeniu rozpatrywania sprawy kasacyjnej Kamińskiego (dziś – ministra koordynatora służb specjalnych) i innych b. szefów CBA do czasu rozstrzygnięcia przez Trybunał Konstytucyjny sprawy sporu kompetencyjnego między SN a prezydentem w sprawie prawa łaski.


Sejm zajmie się wnioskami ws. Gasiuk-Pihowicz, Petru i Gawłowskiego