Sto milionów złotych przekazało miasto na piłkarski Śląsk Wrocław w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Komentatorzy są zgodni: klub trzeba sprzedać. W zeszłym roku nie udało się. „Grzegorz Ślak wycofał się z transakcji, ale wracamy do rozmów” – informuje magistrat.

– 100 mln zł to kilkanaście nowych tramwajów, 20 żłobków lub przedszkoli – mówi Robert Wagner z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, który zwrócił się do miasta o ujawnienie informacji dotyczących finansowania Śląska. 100 mln to pieniądze przekazane z budżetu gminy. Miasto nie podało informacji o tym, ile klubowi dały miejskie spółki.

– Chodzi nie tylko o spółki. Także ze względu na to, że nie wiemy czy w tych 100 mln jest kwota, za jaką miasto odkupiło udziały od pana Solorza i kwota za słynną „dziurę” przy stadionie – zauważa Wagner.

– Spółki działają na zasadach kodeksu spółek handlowych i one mają prawo zawierać kontrakty, promując poszczególne obszary swoich działalności – informuje Arkadiusz Filipowski z urzędu miejskiego. – Miasto jest dla wszystkich. Podobne kwoty wydajemy na działalność miejskich bibliotek czy Impartu – organizację koncertów, spektakli, wystaw – odpierają zarzuty przedstawiciele magistratu.

– Wrocław nie jest jedyny, który płaci na klub piłkarski, i paradoksalnie nie jest tym, który płaci najwięcej. Historia dosłownie sprzed dwóch dni: miasto Gdańsk przyznało Lechii 5 mln zł na pierwsze półrocze – zauważa Michał Guz z „Przeglądu sportowego”.

Roczny budżet Śląska wynosi ok. 30 mln zł. To pieniądze m.in. od sponsorów, ze sprzedaży biletów na mecze i z budżetu miasta. W tym roku z gminnej kasy klub dostanie 8 mln.

– One są przekazywane na dwa sposoby: albo dotacją, i wtedy te pieniądze możemy wydawać tylko na bieżące funkcjonowanie klubu i rozwój Akademii Piłkarskiej Śląska, albo podwyższeniem kapitału zakładowego. Wtedy możemy regulować różne należności czy przeprowadzać drobne inwestycje – dodaje Kacper Cecota, rzecznik Śląska.

– Tu warto zadać pytanie: jaka jest alternatywa? Najprostszą byłaby sprzedaż prywatnemu inwestorowi, tylko tutaj pojawia się problem, bo wszystkie dotychczasowe próby kończyły się fiaskiem i skandalami – twierdzi Marcin Krzyżanowski z Prawa i Sprawiedliwości, miejski radny.

W zeszłym roku klub miało kupić konsorcjum spółek, w którym wiodącą rolę odgrywał Grzegorz Ślak. Ostatecznie do transakcji nie doszło, bo – jak twierdził biznesmen – miasto nie spełniło jego warunków. – Otrzymaliśmy sygnał od kancelarii prawnej reprezentującej konsorcjum, że chce rozmawiać – utrzymuje Filipowski.

Miasto udziały w Śląsku Wrocław ma od 2007 r. Dziś jest większościowym akcjonariuszem w klubie.