Byli ekscentryczni i kontrowersyjni. Prowokowali i wzbudzali skandale, ale inspirowali też pokolenia artystów. Wpływali na trendy, modę, muzykę i film XX w. Salvador Dalí i Andy Warhol to bohaterowie wystawy, którą od jutra będzie można zobaczyć we wrocławskim Muzeum Teatru.

Jest wiele zainteresowań Salvadora Dalego, które mają odzwierciedlenie w sztuce tworzonej przez tego artystę. Wśród nich jest tarot. Karty do tarota zaprojektował na potrzeby pierwszego filmu o Jamesie Bondzie. Na planie użyto jednak innej talii, bo punktem zapalnym okazały się pieniądze.

Jak mówi Aneta Fudali, kuratorka wystawy, Dalí uwielbiał też reklamy. – Płonąca żyrafa, miękkie zegary... A tak naprawdę obojętnie przechodzimy koło zwykłego lizaka Chupa Chups, którego logo zaprojektował właśnie Dalí. Czego się nie dotknął, zamieniał w pieniądze i w genialny projekt – wspomina kuratorka.

Podobną umiejętność posiadł też Andy Warhol. Zaczynał od projektów reklamowych, ale marzył, by jego sztuka była dostępna w milionach egzemplarzy. Chociażby z tego powodu zaczął projektować okładki płyt. – Do historii kultury przejdą ikoniczne okładki, jak biała okładka z żółtym bananem, niepodpisana nazwą zespołu. A każdy wiedział, że to debiutancki album grupy Velvet Undeground – zauważa Piotr Welz, producent wystawy.

(fot. PAP/Maciej Kulczyński) (fot. PAP/Maciej Kulczyński) Nieprzewidywalni i kontrowersyjni – na zawsze zmienili oblicze sztuki. Każdy z nich kochał pieniądze i sławę, obaj byli też mistrzami autokreacji.

– Spotkali się w Nowym Jorku i właściwie od razu się polubili, co było nietypowe, bo Andy Warhol był odludkiem, czy też grał odludka, natomiast Salvador Dalí uważał, że jest absolutnie najgenialniejszym artystą na świecie – opowiada Ewa Pluta z Muzeum Miejskiego we Wrocławiu.

Na wystawę „Dalí, Warhol – geniusz wszechstronny” składa się ok. 40 prac obu artystów. Głównie pochodzą z prywatnych kolekcji. Niektóre z nich pokazane zostaną po raz pierwszy.

– Po raz pierwszy prezentujemy pracę Andy’ego Warhola, która została zrobiona na zamówienie olimpijskiego komitetu w 1983 r. tuż przed Zimowymi Igrzyskami w Sarajewie. W takim formacie i takiej kolorystyce jest to jeden jedyny egzemplarz, sygnowany oczywiście przez samego autora – dodaje Welz.

Wystawa we Wrocławiu będzie otwarta do końca września. Bilety kosztują od 18 do 40 zł.