Najważniejsza zasada nowego Prawa wodnego brzmi, że użytkownik wody płaci za każdą kroplę. Są pewne wyjątki, dotyczą na przykład rolników. Na straży cenników stoi nowa instytucja – Państwowe Gospodarstwa Wodne Wody Polskie. PGW zastąpiło Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej oraz Zarządy Melioracji i Urządzeń Wodnych.

Nie ma wody za darmo – kto korzysta z wody w rzece, stawie, studni głębinowej za każdą kroplę zapłaci Wodom Polskim.

Wody Polskie regulować będą także wysokość opłat za dostarczanie wody i odbiór ścieków w miastach i na wsi. Wykorzystanie wody na cele rolnicze – nawadnianie i opryski – też będzie kosztować, ale wtedy, gdy pobór wody przekroczy 5 litrów sześciennych na dobę. To dość, by nawodnić cały sad. Ale problemem jest nie tylko brak wody, co raczej jej nadmiar. – Staramy się osuszyć, nawet żeśmy wyczyścili 8 km rowu, odpompowujemy nawet wodę z pola, ale ona non stop napływa, wychodzi z gruntu do góry. Jest tak duże nasiąknięcie gruntu wodą, że ona wychodzi do góry – skarży się Stanisław Cholewicki.

Od grudnia ubiegłego roku niewiele się działo w melioracyjnych inwestycjach, bo trwała likwidacja poprzedniej firmy. Teraz nowa ma inne priorytety – My się skupiamy na nakazach nadzoru budowlanego, tam gdzie są obiekty hydrotechniczne zagrożone lub mamy nieciekawą sytuację przeciwpowodziową – mówi Bartłomiej Pietruszewski. Są jednak pieniądze na inwestycje w Kotlinie kłodzkiej. Ponad 24 mln z Ministerstwa Rolnictwa. Nie poprawi to jednak nic na polu pana Stanisława. Ale za to rolnik może spodziewać się kontroli czy nie zużywa za dużo wody, za którą Polskim Wodom powinien zapłacić.