Urzędnicy chcą wydać 13 mln zł na remonty chodników we Wrocławiu. „To mało” – mówią działacze miejscy. Pieniędzy wystarczy na łatanie dziur, a potrzebne są konkretne prace budowlane i to nie tylko tam, gdzie chodzą turyści, ale także na obrzeżach miasta.

Prace remontowe rozpoczną się wkrótce między innymi na ulicy Paderewskiego, niedaleko Stadionu Olimpijskiego. Mieszkańcy żartują, że ich chodnik wygląda jak polna ścieżka. Próżno tam szukać brukowej kostki, poza tym kończy się w połowie ulicy.

Przy ul. Obornickiej na osiedlu Różanka chodnik po każdym deszczu zamienia się w błotnisty tor przeszkód, jest za wąski, ale w najbliższym czasie remontu w tym miejscu nie będzie. Zdaniem miejskich aktywistów większość chodników we Wrocławiu jest w opłakanym stanie, a 13 mln zł to stanowczo za mało na remonty. Szacują, że potrzeba dwa razy więcej pieniędzy. Poza tym remonty są skoncentrowane na ogół w centrum miasta lub obok ważnych obiektów sportowych. Mieszkańcy osiedli położonych na obrzeżach muszą sobie radzić sami. – O tym, jak niewielka finansowo jest to skala, świadczy chociażby to, że ludzie masowo domagają się chodników w ramach budżetu obywatelskiego, co jest po prostu żenujące. Budżet obywatelski powinien być na inicjatywy twórcze – komentuje Przemysław Filar z Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia.

Urzędnicy tłumaczą, że budżet miasta jest ograniczony. A wiele chodników czeka na remonty od lat – tak, jak ten przy ulicy Cukrowej. Ulice, gdzie wymagana jest pilna interwencja, mieszkańcy mogą zgłaszać oficerowi pieszemu.

W ramach Programu Ruchu Pieszego we Wrocławiu powstaną też chodniki między innymi przy ulicach Sycowskiej, Maślickiej, Śliwowej, Kowalskiej, Mydlanej i Swojczyckiej.