Padł ostatni klaps na planie filmu promującego Korytarz Życia. Korytarz, dzięki któremu strażacy i ratownicy medyczni mogą na czas dojechać do rannych. Niestety w rzeczywistości tracą cenne minuty w korkach, bo kierowcy blokują im drogę.

Pędzą na sygnale do wypadku. Są spóźnieni, bo drogę zablokowali im kierowcy. Gdy strażacy docierają na miejsce, od razu przystępują do reanimacji najciężej rannych i sprawdzają stan zdrowia pozostałych poszkodowanych. Na miejsce dociera również karetka pogotowia. Ratownicy stracili cenne minuty stojąc w korku na autostradzie. Mimo akcji ratunkowej, ciężko ranny mężczyzna umiera. To tylko film, ale scenariusz napisało życie. Kierowcy blokując przejazd, utrudniają pracę służbom ratunkowym. Zaledwie miesiąc temu taki problem mieli ratownicy medyczni z Wrocławia.

Trzeba powiedzieć każdemu wprost, że dzisiaj my ratujemy, jutro my możemy tego potrzebować, także każdy kto robi korytarz życia staje się też po części ratownikiem – mówi Mateusz Rakowski.

Na pomysł nakręcenia filmu wpadli strażacy ochotnicy z Czernej i Ujazdu Górnego, którzy musieli biec z ciężkim sprzętem medycznym do rannych. Do udziału w filmie strażacy zaprosili również inne służby ratunkowe i policję. Zdjęcia trwały przez cały tydzień. Najciężej ranny w wypadku umiera, bo zabrakło kilku minut, by ratownicy dotarli na czas. To może być każdy z nas tak naprawdę. Może być siostra, mama, tata, brat, kolega, ktokolwiek. W takiej sytuacji każdy może się znaleźć – mówi reżyser Adam Rudnicki.

Film będzie udostępniony za darmo w Internecie. Strażacy planują premierę już za dwa tygodnie.