„Społeczne lodówki” podbijają Wrocław. Inicjatywa mieszkańca osiedla Szczepin znalazła naśladowców w innych rejonach miasta. I nic dziwnego, bo to pomoc bezpośrednia – świadczona skutecznie, bezpłatnie i bez biurokracji.

„Społeczne lodówki” zapełniają nadmiarem żywności okoliczni mieszkańcy i właściciele sklepów. Korzystają natomiast ci, którym jedzenia brakuje. – Bardzo dobry pomysł. Dzisiaj nie byłem nawet na zupie. Wziąłem Pasztet Mazowiecki – mówi nam Mirosław Makucki, napotkany przez nas bezdomny.

To tak proste i tak skuteczne, że pomysł powielany jest już w całym mieście. – Nas to cieszy jak Bank Żywności, bo do tej lodówki trafia żywność, która nie może trafiać do nas ze względu na procedury sanitarne – mówi Piotr Gluz, dyrektor Banku Żywności we Wrocławiu.

Społeczne lodówki są legalne. Ani fiskus, ani sanepid nie mają zastrzeżeń. – W sanepidzie powiedzieli, że nie ma możliwości kontroli. Jeżeli są osoby dyżurujące, nie widzą w tym problemu. To jest super – uważa Jan Piontek, radny osiedlowy Szczepina.

Kuria Archidiecezji Wrocławskiej także chce mieć lodówki pod kościołami. Na razie wyznaczono dwa miejsca. – 9 mln ton jest marnowanych w skali roku. Trudno sobie wyobrazić, ile to jest żywności – dodaje Piontek.

Właścicielka hostelu na wrocławskim Nadodrzu wystawiła lodówkę na podwórko. Po hostelowych gościach zostaje dobra żywność. – Bo sens takiej lodówki to nie jest tylko postawienie jej w dowolnym miejscu, ale też regularny przypływ jedzenia – zaznacza Iza Duchnowska z Hostel&Art.

Dzielić się jedzeniem z potrzebującymi będą także restauratorzy. – Czasami mamy tego jedzenia w domu, czy u nas w restauracji, za dużo. Czasem coś zostaje. Żeby tego nie wyrzucać, wkładamy do lodówki i zachęcamy innych – opowiada Agnieszka Kalinowska z bistro „Powoli”.

Otwarcie „społecznej lodówki” mieszkańcy uczcili wypiekami, a restauratorzy – otwartą biesiadą. – Nawet sama po sobie wiem, że bardzo dużo jedzenia zostaje, z którym naprawdę człowiek nie wie, co ma zrobić. A grzech wyrzucać – twierdzi Jolanta Bielińska, mieszkanka Wrocławia.

Społecznicy z Nadodrza już rozpoczęli zbiórkę pieniędzy na kolejną lodówkę, oczywiście używaną.