Wzrasta liczba chorych na astmę, zapalenie oskrzeli i płuc – to efekt wdychania zanieczyszczonego powietrza. Smog już od kilku dni unosi się nad stolicą Dolnego Śląska. Lekarze biją na alarm i radzą, aby nie wychodzić z domu i unikać spacerów.

W Dolnośląskim Centrum Chorób Płuc we Wrocławiu od rana w kolejce do lekarzy czekało kilkadziesiąt osób. Objawy mają podobne – problemy z oddychaniem. W ciągu kilku miesięcy liczba pacjentów z chorobami płuc wzrosła o kilkanaście procent. – Zanieczyszczenie środowiska, tzw. smog jest jedną z przyczyn, które powodują, że częstotliwość chorób nowotworowych w tym nowotworu układu oddechowego rośnie bardzo dynamicznie, co jest bardzo niepokojącą sytuacją – mówi pulmonolog dr Marcin Murmyło.

Przymrozki, brak wiatru, palenie drewnem i węglem w starych piecach. Powstający smog jest dla człowieka zabójczy. Ratunkiem mogą być maski, zapobiegające przedostaniu się szkodliwych substancji do organizmu. Skuteczna maska antysmogowa kosztuje 200-300 złotych.

Od trzech dni jakość powietrza we Wrocławiu jest zła. Normy poziomu pyłów PM 10 oraz PM 2,5 są dwukrotnie przekroczone. Najgorzej jest w ścisłym centrum. Im dalej, tam powietrze jest czystsze. – Radzę ograniczyć wychodzenie z domu, bo w domu narażenie jest zdecydowanie mniejsze, ograniczyć wysiłek fizyczny, bieganie po mieście wzdłuż głównej arterii miasta, gdzie tych pyłów jest dużo – mówi dr Marcin Murmyło.

Na Dolnym Śląsku co roku z powodu chorób płuc umiera 3 tys. osób, w całej Polsce około 50 tys.