Szkoła w Jelczu-Laskowicach skreśliła z listy uczniów dobrze rokujących młodych sportowców z Ukrainy. Rodzice – Polacy i Ukraińcy – są zbulwersowani, drużyna szczypiornistów rozbita, byli uczniowie rozgoryczeni. Dyrekcja szkoły rozwiązała w ten sposób problem międzynarodowej klasy mistrzostwa sportowego. Nie ma uczniów – nie ma kłopotu.

18 młodych szczypiornistów przeniosło się do Jelcza-Laskowic ze szkoły w Żywcu, wybierając lepszą ofertę sportową. – Oni przyjechali tu pracować, rozwijać się, traktowali to jako życiową szansę – zauważa Tomasz Padula, trener piłki ręcznej.

Wszystko działało, ale do czasu. Praktycznie do sezonu gryp i katarów. – Nikt nie stworzył procedur mówiących o zachowaniu wychowawców w internacie w wypadku przeziębienia, nagłego wypadku – tłumaczy Tomasz Padula. Dlatego nie wiadomo było, kto powinien zając się chorymi zawodnikami, gdy rodzice są na Ukrainie, a prawny opiekun, też Ukrainiec, pracuje.

Dyrektor szkoły nie zgodziła się na publiczną wypowiedź, wyjaśnienia przysłała nam mailem – Tylko i wyłącznie w aspekcie bezpieczeństwa – zdrowia i życia – uczniów wydałam decyzje administracyjne z dnia 22 stycznia 2018, o których mowa, jako wołanie o pomoc, by zdjąć ze szkoły taką odpowiedzialność, a przerzucić ją na rodziców uczniów.

Uczniowie wyzdrowieli, ale zostali skreśleni z listy. Rodzice złożyli skargę do kuratorium oświaty. W szkole trwa kontrola. Ale szczypiorniści musieli wrócić na Ukrainę. – Decyzja o skreśleniu z listy uczniów została przekazana rodzicom, zostali oni pouczeni o prawie do odwołania się od tej decyzji w terminie do 14 dni – informuje Krystyna Kaczorowska z kuratorium oświaty.

Rodzice wybrali aż 4 nowych opiekunów prawnych, którzy będą się teraz odwoływać. Tymczasem sprawą zainteresował się już nawet ukraiński konsul. Ale szkoda już się stała. O usunięciu uczniów ze szkoły dyrekcja powiadomiła policję i straż graniczną.

Większość młodych zawodników to współcześni repatrianci. Mają polskie korzenie i mieliby szansę, by starać się o „Kartę Polaka”.