Fryderyka siała spustoszenie w Karkonoszach i Górach Izerskich. Leśnikom dopiero teraz udało się dotrzeć do zniszczonych obszarów. Szacują, że do wywiezienia 100 tysięcy metrów sześciennych drewna będzie potrzebnych czterdzieści pociągów towarowych. Największe straty wichura wyrządziła w leśnictwach Olszyna i Przylasek.

Krajobraz jak po bitwie – tak wygląda ponad stuletni las świerkowy. Trzydziestometrowe drzewa orkan łamał jak zapałki.

Huragan, który przez godzinę siał spustoszenie w całych Izerach, w porywach osiągał prędkość nawet 120 kilometrów na godzinę. W leśnictwie Olszyna leśnikom nie udało się jeszcze uporać ze skutkami poprzednich wichur, a już pojawiły się kolejne wiatrołomy. Co najmniej sto tysięcy złotych będzie kosztowała odbudowa leśnych ogrodzeń, szlabanów i dróg.

W lesie pracują już ekipy najbardziej doświadczonych pilarzy, którzy usuwają wiatrołomy. Drzewa w każdej chwili mogą runąć na ziemię. Usuwanie skutków orkanu potrwa co najmniej do wakacji. I to pod warunkiem, że na zniszczone tereny wjedzie ciężki sprzęt. Na razie w lesie jest zbyt grząsko.

Leśnicy odradzają turystom i mieszkańcom wędrówki i spacery po lesie.