Msza św. w kościele garnizonowym oraz uroczystości pod tablicą upamiętniającą studentów walczących w powstaniu styczniowym – tak w niedzielę we Wrocławiu obchodzono 155. rocznicę wybuchu powstania styczniowego.

Obchody rozpoczęły się od mszy św. w kościele garnizonowym – bazylice św. Elżbiety we Wrocławiu. Następnie przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, wojsko, kombatanci oraz wrocławianie przeszli pod tablicę upamiętniającą studentów z ówczesnego Wrocławia, którzy walczyli w powstaniu. Tam odbył się apel poległych, a pod tablicą złożono kwiaty.

Wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak podkreślił, że powstanie styczniowe wybuchło z tęsknoty Polaków za wolną i niepodległą Polską. – Bezpośrednią przyczyną powstania były represje rosyjskiego okupanta. Polscy patrioci stanęli przed wyborem czy czekać spokojnie na represje, na Sybir, na powołanie do wojska imperialnego, czy też podjąć walkę, by po raz kolejny pokazać światu, że Polska chce wybić się na niepodległość – mówi Hreniak.

Wojewoda dodał, że powstanie styczniowe miało ogromny wpływ na to, co wydarzyło się w 1918 r. – To, że mógł być radosny listopad 1918 r., jest wynikiem tego, że był zimny styczeń roku 1863. Dziś, w stulecie odzyskania niepodległości, musimy o tym pamiętać, że te dwa wydarzenia bardzo mocno ze sobą współistnieją – mówił. Dodał, że osoby, które uczestniczyły w powstaniu styczniowym, wywarły piętno na biografiach „ojców niepodległości”. – Pokolenie, które wywalczyło niepodległość, było wychowane na historii powstania styczniowego – powiedział Hreniak.

Tablica upamiętniająca studentów wrocławskiej uczelni walczących w powstaniu styczniowym znajduje się na gmachu głównym Uniwersytetu Wrocławskiego. Widnieje na niej 12 nazwisk studentów – przede wszystkim wydziału prawa – którzy zginęli podczas powstańczych walk.

Powstanie styczniowe rozpoczęło się 22 stycznia 1863 Manifestem Tymczasowego Rządu Narodowego. Objęło tereny zaboru rosyjskiego i miało charakter wojny partyzanckiej. Jak oceniają historycy, podczas powstania miało miejsce ponad tysiąc starć, a siły polskie liczyły w sumie ok. 200 tys. osób.

Jego pierwszym przywódcą był Ludwik Mierosławski, który jednak po miesiącu utracił tę funkcję. Później dyktatorami powstania byli Marian Langiewicz i Romuald Traugutt, który stał się tragicznym symbolem zrywu. Aresztowany wskutek denuncjacji i więziony na Pawiaku, został skazany przez rosyjski sąd wojskowy na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano na stokach Cytadeli Warszawskiej 5 sierpnia 1864.

Po zakończeniu powstania Polaków dotknęły liczne represje, m.in. konfiskata majątków szlacheckich, kasacja klasztorów na obszarze Królestwa Polskiego, wysokie kontrybucje i aktywna rusyfikacja. Za udział w powstaniu władze carskie skazały na śmierć ok. 700 osób, a na zesłanie – co najmniej 38 tys.