Mamy styczeń a we wrocławskim Ogrodzie Botanicznym totalne kwitnienie – od ciemiernika po storczyki. Takie rzeczy tylko zimą i tylko we Wrocławiu.

We wrocławskim Ogrodzie Botanicznym zakwitł ciemiernik – po raz pierwszy publicznie, bo do tej pory ogród zimą był zamknięty. W ślad za nim rwą się do kwitnienia magnolie. Ale prawdziwy festiwal kwiatów już trwa... tyle że w cieplarniach. – Zimą wszędzie jest zimno. Rośliny są pochowane, a tutaj możemy zobaczyć całe bogactwo roślin. Myślę, że to świetny pomysł żeby z dziećmi przyjść do ogrodu właśnie zimą – mówi Anna Baranowska-Kącka.

Przyjazne 20 stopni i najlepszy czas na podziwianie roślin tropikalnych w pełni rozkwitu, a do tego przewodnik botanik. – Będąc w okresie wiosennym, letnim, jesiennym w ogrodzie botanicznym przechodząc koło roślin nie zauważam naprawdę różnych ciekawych rzeczy – przyznaje Wiesława Gawlik.

Zima jest najlepszym momentem na podglądanie narodowych kolekcji roślin Uniwersytetu Wrocławskiego. – Jest to nasza chluba. W samym ogrodzie we Wrocławiu jest aż pięć kolekcji. Mamy największą w Polsce kolekcję rodziny bromeliaceae, czyli ananasowatych – zdradza Zygmunt Kącki z Ogrodu Botanicznego.

Równie niezwykłe są grupy ludzi, którzy przyszli do jedynego w Polsce Ogrodu Botanicznego, który zaprasza zwiedzających zimą. – Są niezwykłe, bo to są miłośnicy roślin, którzy chcą zobaczyć coś innego. Nawet mieszkając w mieście betonowym mogą zobaczyć inny świat – mówi Karolina Sokołowska.

Nie tylko kwiaty, ale i ptaki najlepiej oglądać zimą. Drzewa są nagie, więc łatwiej je dostrzec. Dla podglądaczy – dla ułatwienia – są wzorce w namiocie dydaktycznym.

Alicja Bednarek przyjechała na zimowe zwiedzanie Ogrodu Botanicznego aż ze Słupska. – Zawsze jest cieplej niż u nas pod Słupskiem. Rośliny też szybciej zaczynają wegetację. We Wrocławiu jest całkiem inny klimat niż na północy.

A skoro tak, może uda się lokalnie wprowadzić wiosnę. Przynajmniej na te dwa, najzimniejsze miesiące w roku.