Profesor Alicja Chybicka – kandydatka na prezydenta Wrocławia – była wśród posłów opozycji, którzy w głosowaniu nad projektem liberalizującym prawo aborcyjne udziału nie wzięli. Przewodniczący Platformy zapowiada konsekwencje dla łamiących dyscyplinę partyjną, a my pytamy, jaka jest polityczna przyszłość prof. Chybickiej.

Zrobiłam zgodnie z moimi przekonaniami – informuje Alicja Chybicka, posłanka, kandydatka na prezydenta Wrocławia. Obywatelski projekt ustawy „Ratujmy kobiety” liberalizujący prawo aborcyjne przepadł w Sejmie, bo część posłów PO i Nowoczesnej nie głosowała. Wśród nich prof. Alicja Chybicka – kandydatka na prezydenta Wrocławia. – Myślę, że jest to związane z niedostatecznym politycznym doświadczeniem – komentuje senator Barbara Zdrojewska, Platforma Obywatelska. – „Ja myślę, że ona będzie nadal kandydatem na prezydenta, każdy ma prawo do głupstwa – ocenia poseł Stanisław Huskowski, Unia Europejskich Demokratów. – Kandydatura, która miała być silna i niekontrowersyjna, dziś stała się problemem – komentują eksperci. Prof. Chybicka nie może liczyć na głosy Ogólnopolskiego Strajku Kobiet i prawdopodobnie również innych środowisk lewicowych. – Nie tylko PiS zagłosował za piekłem kobiet, ale niestety zawiedli nas też posłowie i posłanki opozycji – komentuje Marta Lempart z OSK.

To wciąż nasza kandydatka na prezydenta – zapewniają przedstawiciele Platformy Obywatelskiej. Nieoficjalnie wiemy, że Wrocławski Ruch Obywatelski może szukać innego kandydata. Na razie poparcia nie wycofuje.

Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości spodziewają się spadku poparcia wyborców dla kandydatki Platformy Obywatelskiej. – Pani profesor nadal bardziej czuje się lekarzem niż politykiem, a więc niech zajmuje się tym na czym zna się najlepiej, czyli medycyną. Polityka ją przerasta – uważa Robert Pieńkowski z PiS.

Dziś komentarza prof. Alicji Chybickiej nie udało nam się uzyskać. Tak mówiła podczas posiedzenia Sejmu – Proszę nie ustawić mnie po żadnej stronie barykady, ponieważ ja po prostu nie zagłosowałam i – jak mówię – gdybym wiedziała, że mój głos będzie coś znaczył, to być może zrobiłabym inaczej.

Do skierowania projektu „Ratujmy Kobiety” do dalszych prac w Sejmie zabrakło 9 głosów.