Miał namawiać trzynastolatkę do seksu, wpadł w ręce policji. Przed Sądem Rejonowym we Wrocławiu stanął 45-letni policjant z Niemiec. Myślał, że umawia się z dziewczynką, ale była to pracownica agencji detektywistycznej. Mężczyzna nie przyznaje się do winy, a jego obrona przekonuje, że materiał dowodowy został zmanipulowany.

Mike S. miał zamieścić w Internecie ogłoszenie, że zapłaci za seks. Na wiadomość odpowiedział łowca pedofilów Krzysztof Dymkowski. Podał się za 14-letnią dziewczynkę. Do umówionego spotkania ostatecznie nie doszło. Wtedy z oskarżonym zaczęła korespondować pracownica agencji detektywistycznej – Jako 13-letnia Alicja pisałam z nim od 13 lutego, a 5 marca było umówione spotkanie z nim w hotelu. Podał adres, jaki to hotel, o której godzinie, opisywał wszystko, jak to będzie wyglądało. Na miejsce zamiast trzynastolatki przyjechali łowca pedofilów, agencja detektywistyczna i policjanci. Mężczyzna został zatrzymany.

Do zatrzymania doszło w niedzielę wieczorem w jednym z hoteli na wrocławskich Krzykach. Tam policjanci otrzymali informację, że 44-letni obywatel Niemiec prawdopodobnie dopuścił się popełnienia przestępstwa – mówi asp. szt. Łukasz Dutkowiak z dolnośląskiej policji. Mężczyzna przed sądem odpowiada za składanie propozycji obcowania płciowego małoletniej poniżej lat 15. Grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności.

Mike S. nie przyznaje się do winy. Przed sądem tłumaczył, że myślał, że koresponduje i umawia się z dorosłą kobietą. – Mój klient czuje się osaczony, mogę powiedzieć, że ta sprawa została nagłośniona przez pana Dymkowskiego i media właśnie przez jego narodowość i funkcję, którą zajmuje – podkreśla obrońca Bartosz Łuć.

Oskarżony to 45-letni policjant z Niemiec, nigdy nie był karany.