W zabytkowym parku otaczającym Seminarium Salwatorian w Bagnie drwale i alpiniści usuwają drzewa zniszczone przez letnią nawałnicę. Zimowe porządki mają kosztować ćwierć miliona złotych.

Drzewa w przypałacowym parku w Bagnie to majestatyczne, trzystuletnie olbrzymy. Ponad 200 okazów nie przetrzymało letniego huraganu.

Utrzymanie i pielęgnacja 5-hektarowego zabytkowego parku to dużo jak na skromne możliwości seminarium. A tym bardziej usunięcie skutków wichury. Salwatorianie poprosili o pomoc. – Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska od 2007 roku przeznaczył 1,7 mln zł na rewitalizację tego parku. W związku z tym, że huragan dokonał szkód, postanowiliśmy kolejny raz wesprzeć ten park kwotą 250 tys. zł – mówi Łkasz Kasztelowicz, prezes Funduszu.

Uszkodzone przez wicher drzewa zagrażały życiu zwiedzających. Park był zamknięty przez pół roku.

Największe okazy cięte są nie w dole pnia, ale – nietypowo – od wierzchołka, żeby jak najmniejsze straty były w drzewostanach. To nie wyrąb – to wyczyn. Wojciech Jesionowski jest drwalem i alpinistą w jednej osobie. – Najwyższe drzewo, które ciąłem u nas w Polsce, to na 34 metrach – mówi.

Najstarsze drzewa spinane są linami. Salwatorianie planują zrobić około 300 takich wzmocnień. Do tego nowe nasadzenia i już wiosną park ma być otwarty dla zwiedzających.