Pół tysiąca lekarzy na Dolnym Śląsku wypowiedziało klauzulę opt-out pozwalającą na pracę w wymiarze dłuższym niż 48 godzin w tygodniu. Protest zaostrza się, bo umowy wypowiadają już nie tylko rezydenci, ale także lekarze specjaliści.

270 lekarzy rezydentów i specjalistów z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu wypowiedziało umowy o pracę w nadgodzinach. To najwięcej na Dolnym Śląsku. Aby szpital mógł funkcjonować prawidłowo, dyżury za młodszych kolegów pełnią lekarze specjaliści.

W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu pracuje 1200 lekarzy. Klauzulę opt-out wypowiedziało 84 lekarzy rezydentów i 22 specjalistów. – Sytuacja jest w szpitalu stabilna, pacjenci mogą spać spokojnie, jedynie pacjenci w klinice chirurgii urazowej mogą dłużej poczekać i to jedyne utrudnienia, które są w szpitalu – informuje rzecznik Monika Kowalska.

Problem z brakiem lekarzy rezydentów ma też wrocławski szpital przy ulicy Koszarowej. Klauzulę opt-out wypowiedziało 44 lekarzy. – Na Koszarowej mamy problem z pediatrią i psychiatrią, tam może dojść do radykalnego ograniczenia pracy tych oddziałów – mówi Robert Adach.

Klauzula opt-out to umowa, na podstawie której lekarze mogą pracować więcej niż 48 godzin tygodniowo. Wypowiedzenie tych umów oznacza problem dla szpitali i pacjentów, którzy będą musieli dłużej poczekać w kolejce do specjalistów. – Trzeba pamiętać, że lekarz zmęczony jest niebezpiecznym lekarzem, zagraża życiu i zdrowiu pacjenta, a łatanie dziur kadrowych nadgodzinami jest niedopuszczalne i bardzo nieprzyjemne – mówią stażyści.

Ogólnopolski strajk medyków trwa od października ubiegłego roku. Lekarze rezydenci domagają się większych nakładów na służbę zdrowia, zmniejszenia kolejek do specjalistów i poprawy warunków pracy. Ministerstwo Zdrowia zapowiada zwiększenie nakładów na służbę zdrowia, ale do 6% PKB w ciągu 7 lat, na co protestujący nie chcą się zgodzić.

Na Dolnym Śląsku pracuje dziś 1,5 tysiąca lekarzy rezydentów.