Robert Jędrych, na co dzień ratownik medyczny, jest pierwszą osobą na świecie, która po przebytej białaczce i przeszczepie szpiku kostnego chce wystartować w niezwykle trudnych zawodach w crossficie. Pragnie udowodnić, że po pokonaniu nowotworu można wrócić do pełnej sprawności i cieszyć się życiem.

Skakanie, bieganie, podnoszenie ciężarów i nieludzkie zmęczenie – codziennie taki trening przechodzi Robert Jędrych. Dziś trudno uwierzyć, że 19 lat temu zachorował na białaczkę. Przygotowania Roberta do zawodów podjął się Paweł Czaplicki – jeden z najbardziej utytułowanych polskich zawodników crossfit. – To bardziej motywowało, by z nim współpracować. Rzadko się udaje spotkać tam zmotywowanego jak Robert – mówi trener.

Robert zachorował, gdy miał zaledwie 14 lat. – Choroba została wykryta przypadkowo. Wróciłem z zawodów, miałem krwiak na barku, uniemożliwiał mi poruszanie lewą ręką – wspomina.

Po dokładnych badaniach lekarze rozpoznali przewlekłą białaczkę. Konieczny był przeszczep szpiku. Wcześniej chemioterapia. – Brałem 130 tabletek na dobę, było to dosyć męczące. Moje posiłki to 30 tabletek cztery razy dziennie – dodaje Jędrych.

Prof. Krzysztof Kałwak doskonale pamięta Roberta. Był jednym z jego pierwszych samodzielnie prowadzonych pacjentów. – W owym czasie była to choroba bez przeszczepu szpiku – nieuleczalna, niekontrolowalna. Bez transplantacji pacjent miał kilka lat życia – opowiada prof. Kałwak.

Podczas ciężkich chwil w szpitalu Robert obiecał profesorowi, że po powrocie do zdrowia zajmie się ratowaniem ludzkiego życia. Został ratownikiem medycznym. Dziś prowadzi firmę szkoleniową. Niemal na całym świecie uczy innych, jak nieść pomoc w obliczu zagrożenia. Robert spełnił daną profesorowi obietnicę. Dziś prof. Kałwak przekonuje do tego kolejnego swojego pacjenta po przeszczepie.

Robertowi szpik oddał brat. Jego projekt jest także apelem do sportowców, aby dali przykład innym i rejestrowali się jako dawcy szpiku. Nigdy nie wiadomo, kiedy można uratować czyjeś życie.