Wprowadzanie nowej ordynacji na rok przed wyborami jest szkodliwe – ocenili we Wrocławiu uczestnicy Dolnośląskiego Kongresu Samorządowego. Samorządowcy krytykują m.in. wprowadzenie dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

W czwartek we Wrocławiu odbyła się czwarta edycja Dolnośląskiego Kongresu Samorządowego, który organizowany jest przez Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego. Hasło przewodnie tegorocznej edycji to „Samorząd 2018. Partyjny czy bezpartyjny?”, a główny panel dyskusyjny poświęcony był przygotowanemu przez Prawo i Sprawiedliwość projektowi zmian w Kodeksie wyborczym.

Głos marszałka

Marszałek województwa Cezary Przybylski (Dolnośląski Ruch Samorządowy; wcześniej związany z Platformą Obywatelską) ocenił, że wprowadzenie nowej ordynacji wyborczej na rok przed wyborami samorządowymi jest szkodliwe i zagrażające demokracji.

– Nowe rozwiązania mają wprowadzić dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów, ma to – zdaniem twórców projektu – chronić samorząd przed patologiami. Ale przecież wójtowie, burmistrzowie i prezydenci podlegają weryfikacji co cztery lat w wyborach, nie mówiąc o marszałkach czy starostach, których można odwołać – zauważył Przybylski.

Według niego wprowadzenie dwukadencyjności jest niebezpieczne dla ustroju demokratycznego. – W pewnym momencie doświadczeni samorządowcy zostaną wyrzuceni na margines. To będzie zmarnowanie ogromnego potencjału – podkreślił marszałek. Skrytykował również pomysł likwidacji jednomandatowych okręgów wyborczych do rad gmin.

Przyznał mu rację prof. Jerzy Korczak z Uniwersytetu Wrocławskiego, który przypomniał, że JOW-y zostały wprowadzone już w 1990 r. – W samorządach krajów Europy Zachodniej od jednomandatowych okręgów wyborczych odeszło się jedynie w Portugalii i częściowo we Włoszech – mówił naukowiec. Przypomniał, że obecny kształt ordynacji wyborczej został uregulowany w 2011 r. – Aby powiedzieć, że jest on wadliwy, potrzeba kilku kadencji – ocenił.

Głos prezydenta Lubina

Prezydent Lubina Robert Raczyński (inicjator Ruchu Samorządowego „Bezpartyjni”) uważa, że wejście w życie proponowanych przez PiS zmian w Kodeksie wyborczym oznacza wykluczenie z życia publicznego rzeszy doświadczonych samorządowców.

– Teraz jest tak, że wójt czy burmistrz po zakończeniu kadencji przez rok nie może pracować w przedsiębiorstwach, wobec których podejmował rozstrzygnięcia administracyjne. Ten okres ma być wydłużony do trzech lat. Ja się pytam, kto zdecyduje się na pełnienie funkcji burmistrza, by po zakończeniu kadencji abdykować na trzy lata. Z czego on będzie żył? – pytał Raczyński.

Projekt PiS zmian w Kodeksie wyborczym zakłada m.in. wprowadzenie dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, likwidację JOW w wyborach do rad gmin, zmniejszenie liczebności mandatów w okręgach wyborczych do rad powiatów i sejmików województw. Przewiduje ponadto reformę Państwowej Komisji Wyborczej. PiS chce, by siedmiu na dziewięciu jej członków wybierał Sejm (obecnie dziewięcioosobowy skład tworzy po troje sędziów delegowanych tam przez Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny).