Wrocławski magistrat chce wydać w przyszłym roku 120 mln zł na sport i infrastrukturę. To o pięć milionów więcej niż w tym roku. Jednak sportowcy nie podzielają entuzjazmu urzędników. Większość z nich wykłada pieniądze z własnej kieszeni na treningi, wyjazdy, a nawet... sprzęt do ćwiczeń.

Wrocław ma być miastem sportu i rekreacji. 120 mln zł ma pomóc w realizacji tego planu. Urzędnicy chcą przede wszystkim dofinansować dzieci i młodzież oraz kluby odnoszące sukcesy na arenie krajowej i międzynarodowej.

– Poprzez różnego rodzaju zmiany w budżecie dokładamy jeszcze te środki, tak że jak będziemy kiedyś mówić o wykonaniu 2018 r., to ono będzie zdecydowanie wyższe niż ten dzisiaj założony plan – zapowiada Jacek Sutryk z urzędu miejskiego.

W wyższe dofinansowanie nie wierzy trenująca szermierkę Barbara Rutz. Zdobyty puchar na drużynowych mistrzostwach świata seniorów to jej zdaniem za mało, żeby miasto wspomogło ją finansowo w sportowej karierze.

– Bez pomocy rodziców, bez wykładania pieniędzy przez rodziców po prostu nie było szans trenować, nie było szans się utrzymać. Tak naprawdę od miasta dostaję może 300, 400 zł – mówi zawodniczka.

Pani Barbara na co dzień trenuje w klubie KS Szpada Wrocław. Szermierze dostali od miasta w tym roku ponad 60 tys. zł i prawie połowę tej sumy wydają na wynajem sali, która... nie jest nawet przystosowana do trenowania szermierki.

– Największym problemem jest brak specjalistycznych plansz szermierczych. Sala jest dobra, jednak brakuje tych plansz oraz tarcz, w które można by było trafiać. Nie jesteśmy też finansowani na wyjazdy, puchary świata, które również są bardzo drogie – opowiada Maciej Bielec z KS Szpada.

„Panowie, Śląsk to nie wszystko! Śląsk we Wrocławiu nie jest jeden” Zygmunt Sutkowski, Dolnośląski Okręgowy Związek Tenisa Stołowego Podobny problem mają akrobatki z klubu Altius. Dziewczyny mierzą wysoko i to dosłownie. Bo akrobacje, które wykonują, wymagają skoków na specjalnej macie treningowej. Takiej, jaka została kupiona na The World Games. Klub może wprawdzie z maty korzystać, ale musi zapłacić za transport i pilnowanie sprzętu, a na to go nie stać.

– W tym roku pomaga nam MKS Polonia Świdnica, która też przyłączyła się i przywiezie, rozłoży, i wypożyczy nam też matę. Ich mata też już się wysłużyła, nie jest nowa – mówi Agnieszka Rauk-Kubacka ze Stowarzyszenia Sportowego „Altius”.

Nie wszyscy sportowcy narzekają. Klub piłkarski WKS Śląsk Wrocław w tym roku otrzymał od miasta 10 mln zł. – Zwracam się do miasta Wrocławia: panowie, Śląsk to nie jest wszystko! Śląsk we Wrocławiu nie jest jeden. Chodzę na koszykówkę, szermierkę, a teraz też na Ślęzę. Wrocław był stolicą gier, teraz wszystko „pada” – dodaje Zygmunt Sutkowski, honorowy prezes Dolnośląskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego.

– Dlatego musimy dokonywać pewnych wyborów i czasami sięgać po infrastrukturę, która leży gdzieś poza Wrocławiem. Ale istotne jest to, że w ogóle wspieramy ten sport – dodaje Jacek Sutryk.