Rozpoczęły się zbiory malinowych pomidorów w największych na Dolnym Śląsku siechnickich szklarniach i będą trwały aż do lipca, gdy dojrzeją malinówki w ogródku. Teraz problem polega tylko na tym, by nie zabrakło rąk do ogrodniczej pracy. Już dziś połowę załogi stanowią cudzoziemcy.

Olena Kotova z pomidorami związała się prawie trzy lata temu. Sprowadziła rodzinę, robi karierę. – Mogę szczerze powiedzieć, że na razie jestem zadowolona. Wszystko mi tutaj pasuje – mówi.

Ukrainka koordynuje pracę cudzoziemskiej załogi, głównie rodaków. – Bo jak jest fajna praca, jadą na Ukrainę i przekazują informacje o tym, że jest taki fajny zakład, że można tam pojechać albo ściągnąć kogoś. To idzie z ust do ust – dodaje Ukrainka.

Polacy nie garną się do pracy w ogrodnictwie. – W tej branży, jeśli chodzi o produkt, jest bardzo duża konkurencja cenowa. To wymusza z kolei taką sytuację, że nie jesteśmy konkurencyjni płacowo – mówi Ireneusz Kucharski z Przedsiębiorstwa Produkcji Ogrodniczej „Siechnice”.

Można jednak konkurować na innym polu: legalna praca z pełnym pakietem świadczeń, stołówka dla pracowników – na ukończeniu, pokoje pracownicze – w budowie. – W tej chwili przedsiębiorstwo jest bardzo nowoczesne. Nie zmienia to jednak faktu, że większość prac pielęgnacyjnych, w zasadzie wszystkie zbiory, to są prace wykonywane ręcznie przez przygotowanego człowieka – dodaje Kucharski.

W szklarniach trwa wieczne lato – ciepłe i wilgotne, podobnie jak w ojczyźnie pomidorów: Ameryce Południowej. Doświetlane i dogrzewane pomidory obficie owocują: 45 kg z metra kwadratowego szklarni. To głównie malinówki, bo takich pomidorów chcą sieci handlowe. – Smak, trwałość i twardość – to elementy, które decydują o tym, co wypuszczamy na rynek – opowiada technolog uprawowy Edmund Babula.

To nie są te same pomidory, które niegdyś rosły w działkowych ogrodach. To super malinówki – ulepszone i poprawione, bardziej odporne, plenne i nadal pachnące. Pod warunkiem, że będą odpowiednio traktowane. – Jak najdalej od jabłka, jak najdalej od banana, które przyspieszają dojrzewanie pomidorów. I nie można przechłodzić tego pomidora. Najlepiej żeby był w spokojnym, chłodnym miejscu w kuchni – nie w lodówce – dodaje Edmund Babula.

Statystyczny Polak je rocznie tylko 10 kg pomidorów.