Samochód w zderzeniu z rozpędzonym pociągiem nie ma najmniejszych szans. Tylko w tym roku na Dolnym Śląsku w takich wypadkach zginęły 4 osoby. Kierowcy omijają rogatki, ignorują znaki drogowe. PKP znów przestrzega i poucza – tym razem instruktorów nauki jazdy.

W kwietniu w Piotrowicach Świdnickich samochód z dużą prędkością uderzył w rogatki. Kierowca miał szczęście, że w tym momencie nie nadjechał pociąg. – Od 12 lat apelujemy do kierowców, żeby zachowywali się bezpiecznie, żeby zatrzymywali się przed każdym znakiem STOP, żeby nie ignorowali czerwonych świateł, nie objeżdżali rogatek slalomem i nie wjeżdżali pod opadające rogatki – mówi Mirosław Siemieniec, rzecznik prasowy PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.

W marcu tego roku niedaleko stacji Wrocław-Świniary pod pociąg wjechał policyjny radiowóz, rogatki były opuszczone. Policjant zginął. – Bardzo wiele mamy takich wypadków lub zdarzeń, że kierowcy zbyt późno wjeżdżają na przejazd przy opadających rogatkach albo przy czerwonym świetle i może się zdarzyć, że kierowca utknie między rogatkami – informuje Włodzimierz Kiełczyński, dyrektor Biura Bezpieczeństwa Polskich Linii Kolejowych.

Winę za wypadki na przejazdach niemal zawsze ponoszą kierowcy. Dlatego po raz kolejny rusza akcja „Bezpieczny przejazd” – tym razem skierowania do instruktorów nauki jazdy. – Trzeba przypominać kierowcom, że każdy przejazd stwarza jakieś niebezpieczeństwo – uważa Bolesław Gawron ze Szkoły Nauki Jazdy „Gawron”.

Takie szkolenia czy konferencje powinny w mojej ocenie być dla szerszego grona i kierowcy, którzy już posiadają uprawnienia powinny w nich uczestniczyć, bo oni – w mojej ocenie – najwięcej popełniają wykroczeń – twierdzi Mariusz Stramski z Zespołu Szkół nr 2 we Wrocławiu.

Na Śląsku jest prawie 1,5 tys. kolejowo-drogowych przejazdów, we Wrocławiu ponad 60. Droga hamowania pociągu sięga nawet dwóch kilometrów. Warto by każdy kierowca o tym pamiętał.